zabawkowe cd



  piątek, października 26, 2012    Etykiety:, 
No i stało się jak część z Was przepowiedziała, nie obeszło się bez rodziny dla tego węża z tego postu.

I jest żółw...ten to jest z totalnych resztek. I mama konika morskiego, ten różowy był zakupiony nad morzem ...ale bardzo mu brakowało mamy. Oko mamy nie jest takie cudne haftowane...no sorry dzieci ale bez przesady!!!
Poza tym na więcej w najbliższym czasie nie dam się naciągnąć.











29 komentarzy:

  1. Ale miałaś fazę na zabawki :)) Fajowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdolniacha, zastanawiam się czasem czy jest coś czego uszyć nie potrafisz ;) Buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oczka to Ani koraliki - były negocjacje żeby poświęciła dwa :)

      Usuń
  4. Cudne! Wyobrażam sobie jakie muszą być miękkie i miłe w dotyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, szczególnie ten konik jest milusi.

      Usuń
  5. no i elegancko! konik ma mamę (i oczy po tacie;p) a na złówiu można spać:) fajnie wyszły, ja nie miałabym cierpliwości pewnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihihi - oczy po tacie mnie rozwaliły :)

      Usuń
    2. hhahah tak naprawdę ma oczy z koralików, które kiedyś były na moich sandałach :)

      Usuń
  6. o rany jaki konik ma zakręcony ogonek :D
    ja bym nie miała cierpliwości do takich zabawek, jedyne co bym potrafiła, to wyhaftować oczy dla konika ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do cierpliwości, za duża dla mnie dlubanina :))))
      A Asia to niedługo udzierga całe zoo i na każde nowe jęki swoich pociech wyciągnie coraz to nowe stworzenie domowe (człowiek nie czuje jak mu się rymuje:))
      "Złów" jest piękny bo zielony (choć jakiś taki smutny). Ale jak Ty zakręciłaś ten morsko-koński ogonek to nie mam pojęcia? :))))

      Usuń
    2. Wioletto widzisz jak to się dopełniają ludzie :)
      Kobieto nie ma szans...nawet niech zagrożą mi czymś poważnym moje dzieci..w najbliższym czasie nie planuje im szyć już żadnych stworów. :)
      hahha no tak żłów - to taka odmiana żółwia - żłów to żółw Wojtkowy :)
      oo zapomniałam o buziach i żółw i konik są nieme..ojjj.

      Usuń
    3. Może to i lepiej, że nieme, bo jakby Ci się całe to tałatajstwo (dzieci, żółwie, koniki morskie) rozgadało, to normalnie potrzebna by była pomoc farmakologiczna :))))

      Usuń
  7. a takie żóółwia też mieliśmy :) hihihi

    OdpowiedzUsuń
  8. pluszaki-cudaki śliczne są, zdolna z Ciebie kobietka!!!
    zachwycam się

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie mówiłam ;))) bardzo fajne zabawki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, cudne te zabawki, a żółwia to chyba skopiuję dla mojego Kamilka :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żółwik boski, a mamusia konika morskiego do przytulenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pełna podziwu dla Ciebie Asiu jako mamy. Jesteś cudne ,że dajesz radę i jeszcze sprawiasz swoim maluchom tyle radochy :-))) to niesamowite ,patrząc na to co sie dookoła czasami dzieje, kiedy matki - sory że uogólniam- na pocieszenie lub dla świętego spokoju są w stani jedynie zabrać dziecko do McD albo kupić każdy gadżet. Tak skrótowo i ogólnie ,ale chyba wiadomo o co biega:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowite!!! Nie mogę się napatrzeć! Gdybyś nie napisała - nie uwierzyłabym, że były szyte, prędzej pomyślałabym, że kupione! Cudo! Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę milusie, zabawna rodzinka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rewelacyjne maskotki:)podziwiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowne zabawki! Takie własnoręcznie robione są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słodkie są te zabawki :)
    Dzieci mają pewnie radochę :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.