Kto szył z plisowanego materiału??



  czwartek, lipca 12, 2012    Etykiety:,,, 
Ja robiłam to pierwszy raz i najprostsza sukienka okazała się być lekko oporna we współpracy.
Ze sklepu przyjechała zapakowana z obydwu stron w papier , który utrzymywał plisy jak należy. Ale gdy się owy papier ściągało to plisy się rozchodziły i pewnie jesteście w stanie się domyśleć jak stopka maszyny ciągnie takie materiał i rozciąga plisy. Nic to .... szyłam przez materiał i dwie warstwy papieru to razy 2....potem papier ściągałam..więc jak ściągnęłam 4 warstwy papieru to szew oczywiście się poluzował...no to jeszcze raz zszywałam. Nie wyszło źle, ba nawet wyglądało to tak, że można z tym interesem do ludzi.



Sukienka miała być bombką ...ale wszelkie zabiegi uczynienia z niej bombki spełzły na niczym...materiał totalnie się do tego nie nadaje..więc stanęło na tym że jest prosta....ale i tak nie ujmuje to jej uroku...bo materiał broni się na całej linii.
Ostatecznym problemem było wykończenie dołu, bo choć sukienka ma podszewkę z dzianiny
to przy chodzeniu w sukience plisy pokracznie się odginają i odchylały i wogóle żyły swoim życiem więc zostało postanowione, że bardzo blisko brzegu sukienki polecę stębnówką...choć nie lubię tego wykończenia to okazało się to w tym przypadku najlepszym wyjściem.
Robiło się tak:
 A powinno być tak:

Ostębnowanie tego brzegu zajęło mi chyba godzinę..najpierw na lewej stronie naprasowałam taśmę z klejem w nadziei że unieruchomi to plisy i będzie łatwiej szyć...o naiwna ja.
 Więc potem każdą plisę przytrzymywałam , poprawiałam, układałam. Dobrze, że to sukienka dl a5latki bo jakby obwód był większy tobym się wściekła :) Plisy się trzymają teraz i nie odginają brzydko.


Sukienka miała być prościutka i leciutka i chyba taka jest. I do tańczenia.


Pozuje Ania..ale docelowa nosicielka ma analogiczne wymiary.

A czy Wy macie doświadczenie z takim plisowanym materiałem.??

Poza tym Ania po wizycie Sagitty i Hani poprosiła o spódniczkę dla swojego misia.


27 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nigdy nie szylam z plisowanego materiału. Kiedys chciałam ale odtraszyła mnie cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena rzeczywiście jest nie najniższa. Znaczy ten akurat kosztował 40zł/m więc jakoś da się przeżyć.

      Usuń
  2. Mam koszulę z plisowanej tkaniny i miałam ją na sobie chyba tylko raz, może to tkanina na sukienki i spódnice ale w koszuli się źle czuję a co dopiero szyć...ja bym to taśmą klejącą przy szwie posklejała żeby się nie ruszało ale jak by to na tkaninę wpłynęło hmmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taśma nie chciała trzymać się. A rzeczywiście chyba lepsze takie plisy na sukienki bądź spódnice.

      Usuń
  3. Nie miałam nigdy do czynienia i myślę, że teraz już nie będę nigdy miała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak kiedyś się skusisz. Czasem okazuje się że nie taki diabeł straszny...

      Usuń
  4. Nigdy nie szyłam z plisowanego materiału, ale potrafię sobie wyobrazić jak to jest, może dlatego marzenie o plisowanej spódnicy pozostaje do tej pory tylko marzeniem :) poszukam takiej w lumpeksie przy okazji :) a sukienka Twoja ostatecznie wyszła słodka :) mała modelka jest super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś szyłam, ale dopiero po skrojeniu i podłożeniu dołu dawałam kawałki do plisowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jak szukałam czegoś o szyciu takiego materiału to w większości były informacje że najpierw się kroi potem plisuje.

      Usuń
  6. Ja nigdy nie szyłam plisowanego materiału, ale pamiętam jak moja mama szyła. Kiedyś to się oddawało materiał do plisowania, uzgadniając wcześniej jakie to mają być plisy. I tak jak pisze Dorfi materiał trzeba było wcześniej podwinąć. Robienie na odwrót psuło cały efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz i ja wychodzę z takiego założenia, że kolejność taka jest lepsza...Najpierw uszyć i podwinąć a potem plisować.

      Usuń
  7. Nigdy nie szyłam niczego plisowanego ale wyobrażam sobie, że to nie jest łatwe zadanie. Skracałam spódnicę z plisek nieco szerszych i tez nie była to łatwa sprawa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te plisy maja po 4mm i 8 mm więc są drobne.

      Usuń
  8. super wygląda, na taka leciutką i przewiewną - idealna na lato :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście robi wrażenie takiej zwiewnej..boski materiał.

      Usuń
  9. A mi sie marzyła spodnica solejka, oczywiscie uszyta przeze mnie. Na szczescie umiem wzorowac sie na czyichs doswiadczeniach. Mowy nie ma!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam w planie jednak strzelić solejkę więc będę informować na co się zdały moje nowy pomysły jak podejść te plisy. :)

      Usuń
    2. Lola, czekam na relację, bo zakupiłam sobie w sh sukienkę z plisowanym dołem, co by ją przerobić na spódnicę. Góra obcięta, no i leżą te plisy i tak się na mnie patrzą...ja na nie....i nie możemy się dogadać;)

      Usuń
  10. Sukienusia śliczna wyszła ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie mam żadnego doświadczenia z plisowanym materiałem, pomijając jedyne, gdzie w takowej spódniczce biegałam na akademie szkolne. Z tego co wiemw tamtych czasach dawało się do plisowania po uszyciu, tak jak wcześniej dziewczyny wspomniały... jednak patrząc na to co zrobiłaś sobie dumam jak można ułatwić sobie szycie z gotowego materiału... no akurat w tym modelu, bo w spódnicy to raczej już nie... i wymyślam...

    skoro zrobiłaś jakieś obłożenie przy dekolcie i rękawach... to dlaczego nie zrobić identycznie na dole? Wiadomo, że obłożenie dołu nie będzie stać na baczność do góry, bo górne obłożenia mają łatwiej i po prostu sobie luźno wiszą... jednak można by potraktować to jak podszewkę (halkę) i dać po całości, wywrócić na prawą stronę i wlot już podczepić ręcznie.

    Może bredzę, ale tak sobie pomyślałam... a co do wykończenia samego dołu "lekko" bez podszewki... to jeszcze się zastanawiam jak mogłoby ono wyglądać wykończone samym owerlokiem (ew. ściegiem rolującym, ale wtedy tworzyłaby się taka... powiedzmy, falbanka)

    innego pomysłu nie mam, bo o czym bym nie pomyślała, (klejenie, podszywanie) wszystko unieruchamia plisy i nie mogą pozostać swobodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo tego że było tak na dole jak na górze obłożenie to i tak się wyginały plisy jak chciały niestety.
      Też myślałam o jakiś gęstym zygzaku. A mój owerlock nie posiada żadnej opcji rolowania bo to taki prymitywny do bólu sprzęt.

      Usuń
  12. Tak mi teraz jedno pytanie do głowy przyszło. Czy na plisowanie jest zbyt? W mojej dalszej rodzinie zajmowano się kiedyś plisowaniem. Tyle, że plisowali dla jednego ze znanych dużych zakładów odzieżowych w Polsce. Potem był czas przemian, zakład sprzedali cudzoziemcom a ci od razu go zamknęli, żeby nie robił konkurencji. Kuzynowi skończył się rynek zbytu. Ten zakład był jego głównym odbiorcą. Maszyny stoją w garażu i rdzewieją, bo nikt nie chciał ich kupić. Mam wielką ochotę namówić ich na uruchomienie tych maszyn. Tylko czy ma to sens?
    Gdyby były mniejsze to pewnie sama bym je odkupiła i plisowała choćby dla siebie, ale w mieszkaniu ich nie postawię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością byłby zbyt na takie plisowanie. Ja już kilka razy chciałam sobie coś kupić plisowanego, ale powstrzymywała mnie myśl, że już setki kobiet chodzi w tym samym! Chciałabym coś innego, niepowtarzalnego. Chciałabym spódnicę , ale plisowaną od połowy ud. Nie ma takich! W plisowanej od pasa wyglądam okropnie. Sama skorzystałabym z takich usług.

      Usuń
  13. ja przerabiałam kiedyś spódnicę plisowaną na sukienkę, na starym blogu na onecie można spojrzeć, nie miałam z nimi jakiegoś specjalnego problemu, bo z pewnością rzuciłabym wtedy tamtą spódnicą o ścianę zważając na fakt, że była to jedna z pierwszych przeróbek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama myślałabym nad wykończeniem bardzo długo.


    Zapraszam Cię do KONKURSU, w którym nagrodą jest zaprojektowana bluzka przez samą mnie.
    http://www.zapalov.blogspot.com/2012/07/konkurs-trwa-do-konca-lipca-tj.html

    OdpowiedzUsuń
  15. ja jak szyłam plisy, to każdą przypinałam na bieżąco szpilką, przesuwałam materiał i szyłam dalej

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.