Tiuning tuniki



  poniedziałek, kwietnia 02, 2012    Etykiety:,,, 
Zostałam poproszona o doprowadzenie do stanu używalności tuniki. Jako że ja bardzo jestem miła hihihi zrobiłam to.
Po pierwsze trzeba było zreperować rozdarcie materiału przy zamku.

Naprasowałam flizelinę na rozerwane miejsce żeby materiał się nie snuł więcej.

Potem wymiana zamka. O zamku będzie w tutorialu o wszywaniu zamków, który się produkuje.


I dorobienie ramiączek. Więc ciachnęłam tunikę z dołu o dwa centymetry z przeznaczeniem materiału na ramiączka, ale żeby zbyt dużo nie obcinać to pod spód dodałam mniej więcej pasujący szary materiał - i tak go nie widać :)
No i hula.


A Ania zrobiła kartki świąteczne sama. Lat 4.5. No dumna jestem z niej.



 No dobra , ja wydrukowałam króliczki i kurczaczki , bo Ania nie da rady ściągnąć drukarki z szafy.
A i Ania powiedziała, że już nie chce sprzedawać części do kwiatków tylko chce być 'malowanką', więc Maryś jakiś tutek by się przydał :)

16 komentarzy:

  1. No tak przeróbki-nieraz więcej przy nich pracy jak przy nowej rzeczy...ale czego się nie zrobi jak ktoś ładnie poprosi...a karki urocze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście przeróbki są gorsze niż szycie od początku.

      Usuń
  2. Ja też chcę być Malowanką - no taki cudny neologizm - to ja proszę o temat TUTKA - kredkami? Co Wy tam macie do dyspozycji na warsztacie? ;)))

    Ale, bo to najważniejsze, faworyci moi kartkowi; JAJA w kratkę! I z kurczakiem - powiedz mi, że ANIA sama ten kwiatek??? No cudne!!!
    Zamiast na tuniki naprawianie, to ja za karteczkami Ani łypię okiem, a przecież wszywanie zamków krytych - to moja pięta (to znaczy ręcznie - bajkowo) Maszynowo nabyłam właśnie stopkę i jak ją "ugryźć" to drżę jak osika ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dużo mamy, ale Ania najbardziej lubi pastele olejne.

      Usuń
    2. HA! Przyjęłam ZAMÓWIENIE :)
      Moje dzieciaki na zajęciach też je uwielbiały! ;)))

      Usuń
    3. Ale fajnie, ja zawsze lubiłam chodzić na lekcje rysunku, bo punkt widzenia kogoś innego i podejście do sprawy zawsze mnie jakoś inspirowały więc serio czekam jak głupia co też Pani ma tam w zanadrzu :) ach ach aż piszczę.
      A pastele te są fajne dla dzieci, bo dają wyraźną kreskę i nie muszą naciskać zbyt mocno i są zadowolone.

      Usuń
    4. Ja miałam chyba tak samo jak Ty i te dzieci ;) Na każde zajęcia szłam i piszczałam, czy im się spodoba ten mój nowy pomysł, jak im się spodoba, czy będą marudziły, czy ochoczo się do malowania zabiorą ;)
      Ha, a pastelami można całą kartkę pokryć i wygląda jak pomalowana i mieszać kolory można, oj same dobre rzeczy można ;))))

      Usuń
  3. Taką kartkę dostać to niesamowita pamiatka...takie małe rączki robią takie cudne karteczki:] i jakie pomysłowe- tą kreatywność chyba córa ma po Tobie:] Podziwiam przeróbki bo to chyba trudniejsze od szycia od podstaw- przerobić coś co ktoś uszył...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, takie kartki zawsze mi się bardziej podobały jako pamiątka niż piękne kupne, choć też piękne.:)

      Usuń
  4. Jaka matka, taka natka:) Widać, że zdolniacha jest. A przeróbek nie cierpię! Wolę już uszyć coś nowego, niż pruć, łatać, cerować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przeróbki to koszmar..choć czasem szkoda nie naprawić czegoś.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A Ty słodzicielem!!!!..no nic jakoś zniosę to od Ciebie :)

      Usuń
  6. zdolniacha z córki ! ma to po mamie :)
    Super przerobiłaś tą kieckę, u mnie leżą dwie potargane na dole przy rozporku (chyba za duze kroki robie ;) może Ci podrzuce hahahahahahhahahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a proszę bardzo, mamy po sąsiedzku więc nie ma sprawy :)

      Usuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.