• krzakjoanna@gmail.com
 Mamo, to ja skoczę szybciutko do tej hurtowni, do tej wiesz w Czeladzi.....że też w Czeladzi niby jest jakaś hurtownia tkanin ślubnych, to ja nie rozumiem. Taka dziura, pewnie trzy koronki będą, to szybko odwrócę, akurat dzieci obiad mamo zjedzą i będę....

HaHa, brawo dla mnie, bo Czeladź może dziurą bez dworca jest, ale dałam radę się zagubić w tych trzech uliczkach. Hurtownia zagubiona jest za jakąś stacją benzynową, ukryta w meliniarskich klimatach. Jeśli koronka miałaby być dla mnie, to bym więcej nie brnęła drogą pokrytą piachem. Ale, że to w imieniu znajomej szłam na zakupy postanowiłam się nie poddawać. Przekroczyłam bramkę i weszłam do baraczku, a tam milion pięćset dwa dziewięćset koronek. No i się zaczęło. Wiedziałam, że już tak szybko nie obrócę do domu. Że jednak dzieci będą mieć dłuższą sesję z babcią. I jak jak dziękowałam niebiosom, że ich nie zabrałam ze sobą. Inaczej do dziś bym tam grzebała.

Lemon, Lemon masz chwilę czasu?? Nie, nie dzwonić!! No tak w pracy jesteś, no to idź na fejsa, będą zdjęcia.
Ta???
Nie taka??
Poczekaj, idę po następną.....taka?? 
Inna trochę!!
Ta śliczna!!!!!!!!!!!1 
O cholera , ale cena !!!! Nie , taka nie !

Ta???
Nie taka??
Poczekaj, idę po następną.....taka?? 
Inna trochę!!
Ta śliczna!!!!!!!!!!!1 
O cholera , ale cena !!!! Nie , taka nie !

Ta???
Nie taka??
Poczekaj, idę po następną.....taka?? 
Inna trochę!!
Ta śliczna!!!!!!!!!!!1 
O cholera , ale cena !!!! Nie , taka nie !

Mniej więcej dwie godziny tak rozmawiałyśmy. Gdy decyzja została podjęta, poprosiłam o 6m koronki. 9 m tiulu, udałam się uszczęśliwiona, ale brudna, do kasy.

Jak to kartą nie można płacić, przecież ja mam do zapłacenia prawie tysiąc złotych. W tej okolicy można z taką gotówką chodzić ?? A gdzie jest tutaj bankomat. ???

I pojechałam szukać. O jest, jest. Ale szybko mi poszło!!!!
Wyskakuję z auta i plum, wlazłam w kałużę asfaltu w nowych , nie śmiganych sandałach.......aaaaaaaaaaaaa....nic, szybka akcja ratunkowa w pełni je uratowała.
No to uderzam do bankomatu....buuuuu nieczynnny.
Szukam dalej. Nie ma. Matko nie ma......to pytam najmniej prawdopodobnego przechodnia o bankomat. On wyraźnie wczorajszy, ciuchy z zeszłej epoki, raczej z pieniędzmi rzadko ma do czynienia, a ja tu mu z bankomatem wyjeżdżam. Ale , ale pokazuje mi palcem i pyta czy o to mi chodzi.....o tak , tak o to!!!
Udało się , wracam , płacę i po 2,5h wracam do dzieci. :)


A potem przychodzi czas na cięcie. Przy każdym ruchu nożyc umieram na zawał, ale w końcu wszystko jest pocięte i nie ma odwrotu. Zaczęło się marszczenie falban, spinanie tiulu, prucie, marszczenie, spinanie tiulu, mierzenie, prucie, spinanie tiulu, wszywanie zamka, prucie, bo zamek za krótki, wszywanie zamka. chowanie szwów wewnętrznych pod satynową lamówką. Mierzenie.
SUKCES.

A w wyniku powyższego, mamy poniższe.
Zdjęcia są autorstwa pani Anity.
A panna młoda to Lemon.
Pan młody to Paweł. :) To on robi takie piękne zdjęcia Lemoniadzie.











Dziś mam dla Was kilka obrazów z wakacji.
Większość z nich roztopiła się gdzieś tam po drodze. Temperatury za oknem doskonale sobie z tym radzą. 
Piszę szybko, bo moi współtowarzysze odpoczynku najpewniej bawią się w chowanego i akurat odkryli, że dno jeziora to doskonała skrytka, a jakoś buty i ubranie zupełnie nie przeszkadzają im w zdobyciu tego miejsca. Pomijam, że umiejętność pływania też jest im obca, no bo w sumie chcą skryć się na dnie. 

Suma sumarum jest świetnie, jeśli pominąć z 50 ścigaczy na polu namiotowym nieopodal, nietoperze, martwe ptaki i skowyty lekko podpieczonej piątki dzieci i kilka jeszcze innych atrakcji. 
Ale woda w jeziorze cieplejsza niż ta w moim codziennym prysznicu i milion innych cudnych klatek życia skutecznie mnie odciąga od pisania więcej. 
Więc teraz obiecane obrazki.......no i z telefonu, bo do powyższych można dołączyć zepsuty aparat , zepsuty w 4 minucie pobytu na wakacjach. 

aaaaa no i koszulki uszyte z prześmiesznej dzianiny w oczka. Wojtek ma wykończenie czarnym ściągaczem a Mateusz białe rękawy, żeby było wiadomo, która kogo. 











O wszystkich atrakcjach związanych z poniższą sukienką napiszę Wam gdy ochłonę.
Sporo z nią jest związane.
Będzie relacja na spokojnie. Opiszę każdy element, każda sprawę, a sporo tego się uzbierało.
Ale żeby Wam, którzy mnie dopingowali na fb i dzielnie czekali, nie kazać więcej czekać kilka zdjęć zrobionych na kolanie, że tak powiem.












Raczej nie ma możliwości żeby ktoś z Was nie zanotował ciepłego wielce lata za oknem.
Bez wątpienia można zauważyć, że za oknem piękne lato.
A jak piękne lato to przyda się cieniutka sukienka.
I taka własnie ta jest.
Żeby nie była taka łysa naszyłam przy dekolcie serduszka w odcieniach różu.
Sukienka jest uszyta z tak cienkich materiałów, coś w stylu elastycznego tiulu, że jest dwu-warstwowa.
Dziewuszka może teraz hulać w tropikach.

 



Mamy nowego kuriera. Kurier jak kurier, dostarcza paczki. Choć nie mogę nie przyznać, że ten robi to z sercem i dostarcza owe paczki w odpowiednie miejsce, bez problemu.
Najgorsze jest to , że jak tylko staje w moich drzwiach, to się boję. W życiu nie miałam podobnego doświadczenia, że boję się kogoś miłego :). Trochę mi przypomina tego brzydkiego Golluma, choć w sumie nie wiem dobrze jak wygląda, bo boję się na niego patrzeć. Gapię się jedynie na paczkę, albo grzecznie podpisuję co należy i uciekam. Gorzej jak kurier próbuje nawiązać rozmowę, wtedy mój mózg jest sparaliżowany jak cholera.
Chyba muszę w końcu na chłopa popatrzeć, bo jak ja będę żyć bez zakupów przez internet ???

A tym czasem , bez strachu prezentuje kolejną bluzę.
No cóż robią szał, więc się produkują :).
Ta jest o taka. :)
Do kompletu ma jeszcze dresowe spodnie.










Kto już dłużej tutaj zagląda, mógł się zorientować, że bardzo nie lubię wyrzucać rzeczy, że wolę je naprawić, przerobić lub cokolwiek innego co się da, byle żeby przedłużyć żywot tej rzeczy.
Tak tez jest w przypadku bluzek dzieci :) . Bluzka cała dobra, ale małe dziurki i przetarcia pojawiły się na mankietach rękawów.
Dlatego postanowiłam reanimować rękawy.

 
W celu pozbycia się tych fajfuśnych miejsc po prostu obetniemy ściągacze przy rękawach. A jak obetniemy to musimy doszyć, dlatego patrząc z góry na bluzkę wybieramy jaki kolor by pasował do całości. Z tytułu, że do takich przeróbek korzystam tylko z zapasów, wybrałam kolor szary.



Obcinamy ściągacz, tak żeby totalnie wyciąć brzydkie miejsca.


Rozcinamy.


I z nowego ściągacza wycinamy kawałek, o takiej samej długości. Jeśli chodzi o szerokość, to będzie to podwójna szerokość gotowego ściągacza plus zapas ok 1,5cm.


Następnie zszywamy nowy ściągacz na wzór starego i przyszywamy do rękawa. Taaadaa.