Kurs kaletniczy prowadzony w Krakowie, w którymi miałam szczęście brać udział w czerwcu dobiegł końca. Dzięki niemu miałam prawo przystąpić do egzaminu czeladniczego w Izbie Rzemieślniczej w Częstochowie.
Jakiś czas temu przystąpiłam do tego egzaminu. Część praktyczna opierała się na uszytej przez osoby egzaminowane torby. Ja wykonałam torbę dość sporą. Ok 55 cm szerokości , 32 cm wysokości i 22 cm szerokości , taka zgrabna tzw. torba weekendowa.
Torba wykonana jest z 5 rodzajów skóry naturalnej, część elementów została przepikowana na gąbce.
Dno jest usztywnione i wzmocnione puklami.
Kiedra ładnie modeluje kształt torby.
Wewnątrz znajduje się podszewka z 3 kieszeniami, dwie wpuszczane i jedna zamykana na zamek.
Na przedniej ścianie torby są dwie kieszenie jedna wsuwana, w której ukryta jest jeszcze jedna zamykana na zamek.
A na tylnej ścianie są trzy kieszenie wpuszczane.
Torba zamykana jest na dwa zamki, które mają połączone ze sobą suwaki.
Z resztek skór uszyłam praktyczną, niewielką kosmetyczkę na drobiazgi.















Spodenki dla chłopaków są totalnym wykorzystaniem tego co zalegało w szafie.
Jedna sztuka jest nawet złożona z trzech różnych resztek materiałów.
Natomiast Wojtek jest zachwycony, ponieważ uwielbia kieszenie w spodniach, a w tych egzemplarzach zrobiłam kieszenie gdzie tylko się dało.
Spodenki w piłki dla Mateusza mają tylko jedną białą kieszonkę z przodu, żeby nie miał problemu z rozpoznaniem przodu i tyłu.  Przednie części są też uszyte z dwóch kawałków, ale wzór jest taki, że w sumie nic nie widać.
















Uszyłam mojemu dziadkowi taką oto skórzaną torbę.
Głupio by było gdyby taka osoba nie miała torby uszytej przeze mnie. :)
Model jest prosty. Wzorowany na jego ulubionej, której używał wiele lat. Stara była z kodury i prawdę powiedziawszy była kosmetyczką dodaną do zestawu kosmetyków.
Ja uszyłam ze skóry, a dokładnie z dwóch różnych.

Dodatkowo ma pasek, tak jak dziadek sobie życzył. W swojej starej sam zmajstrował sobie , o prostu przywiązał smycz do kluczy do uchwytów kosmetyczki. Zdecydowanie mam po nim zamiłowanie do handmade ;)

Został mi też kawałek skóry, więc uszyłam taką saszetkę / kluczówkę.
Wewnątrz jest kilka kieszeni i na przedniej ścianie też jest jedna zamykana na zamek.






Młoda mężatka podzieliła się ze mną zdjęciami ze ślubu. W sukience
Muszę przyznać, że wyglądała pięknie.
Poważnie, w takich chwilach uśmiecham się do siebie i cieszę się, że umiem szyć.









Moje dzieci prezenty urodzinowe swoim kolegom i koleżankom zamawiają u mnie. Generalnie zawsze coś szyję.
Wojtek poprosił mnie o bluzę, taką samą dla niego i dla jego przyjaciela.
Bluzy mają haft na plecach. Dla Wojtka z literką W, a dla kolegi z literką B, bo ma na imię Bartek.
Bluzy uszyte są z bardzo ciepłej i milutkiej dresówki. Nie będę kryć , że trochę leżała w szafie i nie do końca wiedziałam co z nią zrobić. Miałam jej dość dużo. Jest dość gruba więc wchodziła w grę w sumie tylko jakaś bluza, no i tak się stało.
Zapinana jest na zamek błyskawiczny, połączyłam dwa różne zamki, tak żeby było weselej.







Druga bluza uszyta została z grubego polaru i szarej dresówki i szarego ściągacza. Krój jest super. Model pochodzi z Ottobre, ale zabijcie nie wiem jakiego, bo odrysowałam od koleżanki i to jeszcze z pół roku temu, a teraz nadrabiam zaległości blogowe.