Pozostańmy w strefie bieli. Dziś pokażę wam suknię ślubną.
Suknia uszyta z pięknej koronki. Plecy są dość odważne i odkryte. Przód jest wypełniony elastycznym tiulem.
Sukienka ma tren , który można podpiąć dzięki pętelce i guziczkowi w kształcie serduszka.
Tren i dekolt wymagał ręcznego przyszycia borderu koronki.








Czasem bywam okropną mamą i nie kupuję dzieciom rzeczy tylko szyje. No dobra ;) , dobrze wiecie, że głównie im szyje. :)
Tak było i w przypadku komunii Ani. Zamiast kupić jej gotową, sama kupiłam satynę, tiul i uszyłam identyczną.
Pogoda też była dość szalona przed komunią, dlatego dzień przed uszyłam jeszcze taki płaszczyk z pikówki w kolorze ecri. Tak aby pasował też do sukienki, w którą Ania się przeprała po komunii.
Sukienka komunijna ma prosty fason, karczek i 6 klinów spódnicy plus tiulowa halka. Halkę uszyłam z białego batystu i tiulu.  Torebeczkę, też uszyłam z 4 kawałków ;) bo były to totalne resztki. Kupiony materiał wykorzystany został totalnie do zera.






Po komunii Ania przebrała się w sukienkę, którą uszyłam z przepięknej koronki, którą dostałam od przyjaciółek i ukochanych cioć dzieci. Jedna z nich jest tajką i gdy były w odwiedzinach rodziny w Tajlandii przywiozły właśnie takie cudo. Koronka leżała trochę w szafie bo szkoda było mi ją ciąć i szyć z niej. Ale okazja pojawiła się teraz doskonała.

Sukienka jest absolutnie prościusieńka. No taka koronka wymaga takiego fasonu.









A to jedyne zdjęcie, na którym widać pikowany płaszczyk.


To moje pierwsze podejście do teczki męskiej, dlatego uszyłam ją ze skaju w kolorze ciemnego brązu, a jako podszewkę zastosowałam flock, z którym nie bardzo wiedziałam co mam zrobić.
Teczkę szyłam na kursie kaletniczym pod czujnym okiem pani prowadzącej.
Niestety byłam tak posłuszna i posłuchałam i dałam okucia złote postarzane i srebrne, bo innych zabrakło. To był błąd, bo nie pasują do siebie, no nie pasują! Ale to było pierwsze starcie z teczką i uważam ten egzemplarz za testowy.

Samo szycie to szereg etapów. Jednak taka teczka to zabawa na całego. Usztywniania tekturą, klejenia, podwijania, zszywania i to na zakończenie jeszcze szycia na maszynie praworamiennej.

Ale teczka sama w sobie wyszła super. Bardzo chętnie skuszę się na uszycie kolejnej z jakiejś pięknej skóry!
Rączka torby przymocowana jest nitami na antabce i na stalce. Czyli ta część górna jest sztywna i nie deformuje się przy noszeniu, dzięki ukrytej pod skajem metalowej blaszce.





Wewnątrz sa trzy przedziały, ten na tylnej ścianie ma wewnątrz kieszonkę zamykaną na zamek. Przedział środkowy ma kieszonki takie powiedzmy jak na telefon.
Trzeci przedział jest płaski i wąski.


 







Skórzane torby, w kwiaty. Idealne na wiosnę. Mają bardzo prosty fason ( tutaj inna wersja) , który jest urozmaicony przez łańcuch.
Są bardzo pojemne i poręczne.









Wojtek wróciwszy niedawno do domu, przywitał mnie informacją, że został zaproszony do koleżanki na urodziny i dobrze by było, gdybym uszyła w ramach prezentu torebkę i najlepiej żeby była różowa.
Torebka więc jest różowa, a dokładnie z różowego lnu, korpus i bodno przepikowałam, klapa ozdobiona została nitami, a pasek to spleciony w warkocz różowy sznurek.
Słodycz aż kipi.



Ostatnio nie wielbię toreb wielkości konteneru na 15 ton gruzu, ten wymiar jakoś nie jest mi tak bardzo potrzebny, nie tak jak to bywało, gdy dzieci były mniejsze. Teraz zdecydowanie potrzebuje mniejsze rozmiary. Z tej potrzeby uszyłam taką torbę.
Skóra naturalna ze srebrnym wzorkiem. Wstawki z czarnej skóry.
Wymiar to mniej więcej 22cm x 28cm , a szerokość dna to 7cm.
Torebka choć nie gigantyczna, jest bardzo zgrabna i mieści wszystko co potrzeba.
Obecnie jest to moja absolutnie ukochana torba.