niedziela, 20 lipca 2014

Niebieska męka

Generalnie bardzo, bardzo rzadko narzekam podczas szycia. No czasem wychodzi lepiej lub gorzej, czasem lepiej lub gorzej się szyje. Ale tym razem to było istne piekło.
Nie dość, że na cioto..."no bo za dwa tygodnie wesele....." także szybko szyłam ową spódnicę...choć zdecydowanie za wolno.
Pani chciała krótko z przodu długo z tyłu. ...
ale żeby nie było, że co w tym trudnego, to już wyjaśniam.
Spódnica jest uszyta z szyfonu, satyny i tiulu. Nie wiem czy sam szatan byłby w stanie wymyślić gorsze połączenie czegokolwiek, pod względem komfortu szycia.
Część z szyfonu, ta wierzchnia część to pełne koło. Ponieważ materiału nie było jakoś szczególnie dużo, żeby cyknąć z dwóch półkoli , są 4 ćwiartki. Tu jeszcze nie było tak źle i gdyby tu się skończyło byłoby super. Spódnica uszyta została odwieszona w celu wyrównania dołu. W czasie gdy wisiała pod igłę poszła halka. Halka opiera się na spódnicy w kształcie trapezu, taka zwykła spódnica, do której zostały przyszyte 3 warstwy tiulu o różnej długości.

No i potem wyrównałam część szyfonową. Doszyłam halkę. A potem znów do wiszenia, żeby wykończyć tak, żeby ten przód był krótszy a tył dłuższy.


Szycie szyfonu z satyną i tiulem to nie jest zajęcie, które chcę robić trzy razy w tygodniu.
O nie!

A czy wy macie coś co było dla was prawdziwą męką podczas szycia???








niedziela, 13 lipca 2014

Najprościej

Coraz częściej mam wrażenie, że gdy coś ktoś projektuje robi to z głową. Że myśli o tym co ludzie będą robić ...akurat tutaj mowa będzie o placu zabaw. Że ławki nie są głupim pomysłem, że drzewa całkiem fajnie dają cień i że dzieci jakoś nie szczególnie potrzebują biegać 5h w pełnym słońcu, że lepiej będzie jak cień królować będzie na placu zabaw.
Że na plac zabaw przychodzą też rodzice dzieci i że czasem chcą usiąść i że liczba ławek zdecydowanie powinna przekraczać liczbę 1.
Tracę wiarę w ludzkie myślenie za każdym razem gdy wchodzę do własnego mieszkania. Wchodzi się do niego przez mega wąski korytarzyk, nic się nie da tam za bardzo wstawić, minąć się ciężko. Ale przechodzę przez niego i mogę wyjść na plac zabaw gdzie znów wiarę taką odzyskuję.
Ten plac jest w Będzinie na osiedlu Zamkowym i jest niesamowicie świetny.
A ja mam koszulkę na sobie. Z szarej, cienkiej dzianiny wiskozowej. :)
Model super prosty - przód, tył i dwa rękawy. :) Model w poprzednim poście był bluzą z kapturem. 



















LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...