• krzakjoanna@gmail.com
Wiosna raczej już nie odejdzie. ...hmmm nawet niech jej to przez myśl nie przechodzi.
Jeszcze ciepła absolutnego nie ma , więc trochę trzeba głowę chronić, szczególnie rano i wieczorem.
Dlatego szybka czapeczka w kotki.
Przemiła dzianina, kupiona w niewielkim kuponie na wyprzedaży jakiś czas temu, idealnie na czapeczkę się nadaje.
Przyznam, że jest to pierwsza czapka, która z powyższych powodów powstała. ....ale będzie dużo więcej. :) Także trzymajcie ręce na pulsie ;).
I myślałam o kursie , jak taką prostą czapkę uszyć i jak uszyć troszkę bardziej finezyjną czapeczkę.
Także ten tego, nie znacie dnia ani godziny ;) .

Czapka to dwa kawałki zszyte ze sobą na coverlocku, a brzeg wykończony jest ściegiem drabinkowym. 10 minut i nie trzeba iść do sklepu na zakupy ...juhu....


 



Wiosna pełną gębą za oknem i rowery od jakiegoś czasu u nas w użyciu.
Jesienią koszyczek na kierownicę się rozpadł. Przed rozpadem nie uchroniła go żadna księżniczka, która na nim widniała. Ni Aurora, ni inny Kopciuszek.
Dlatego machnęłam ręką na te sklepowe plastiki i uszyłam.
Uszyłam z jelonkami. Takimi cudnymi. :)
Znaczy według mnie i Ani zresztą też. :)
Torba jest usztywniona, ładnie trzyma formę i jest super.
Sorry, ale serio uważam, że jest mega słodka, zgrabna i rewelacyjna na rower. :)
Oprócz torby na kierownicę jest nerka.


Torba przypinana jest do kierownicy za pomocą pasków o regulowanej długości, dlatego będzie pasować do każdego roweru.


Zamyka ją klapka.


W środku jest tasiemka, która pilnuje żeby torba nie miała niekontrolowanych rozpięć podczas jazdy. Pierwotnie jej nie było, ale gdy podczas postoju odpięłam torbę, wydawało mi się, że jakbym miała bardziej wypełnione wnętrze, to ścianka została by przeciążona i wszystko by wypadło.


Gdy nie zapniemy jej może być osobnym karabińczykiem.


Zapięcie klapki.


Boczna kieszonka.


Taśmy do przypinania do kierownicy roweru.




A nerka.





Absolutnie nie da się ukryć, że temat dziur na kolanach jest u mnie na porządku dziennym.
Mogłabym się z tego doktoryzować, a nie robię tego tylko dlatego, że nie mam za dużo czasu żeby zapisać się na studia. No dobra, jakbym bardzo chciała to bym czas znalazła. Wszak pewnie większość z Was wie, że wolny czas czai się za każdym krzakiem.
Poziom mojego wkur.., znaczy delikatnego zachwiania spokoju ducha, z każdą dziurą jest większy. Ale jakoś nie mam serca prosić dzieci 8 razy na minutę, żeby nie łoiły kolanami po podłodze. Szczególnie byłoby to utrudnione w momentach gdy znajdują się poza zasięgiem mojego wzroku, głosu i zainteresowania.
Dlatego też wraz z nadchodzącą wiosną zabrałam się za spodnie z dziurami. Wiosna charakteryzuje się tym , że średnie temperatury są znacznie wyższe niż zimą, dlatego wkrótce z czystym sumieniem , dzieci będę mogła puszczać nago w rejonie od kolan do kostek.
I dlatego też, na dziurach nie pojawią się żadne łatki...o nienienienei.
Będziemy ciachać na poziomie zaraz nad dziurą. :)




 Tniemy równolegle do dolnego brzegu spodni.


Gdy obetniemy już nogawkę nr 1, przykładamy ją do drugiej, odpowiednio szwem wewnętrznym nogawki, do szwu wewnętrznego nogawki nr 2.
Dzięki temu nawet miarka nam nie będzie potrzebna :D.
Nacinamy troszkę.


Przekładamy na drugą stronę. Nacinamy.


I odcinamy.



Teraz zabezpieczamy brzeg nogawki.
Czyli zawijamy materiał na środka na szerokość ok 1cm.


Czynność zawinięcia powtarzamy.


Spięcie szpilkami unieruchomi materiał i brzeg zawinięty nam się nie rozwinie.
I prowadzimy ścieg prosty wzdłuż zagięcia.
Na około całej nogawki.


To samo robimy z drugą nogawką.
I mamy szorty :).




Wiosno przybywaj!!!

Swojego czasu moje małe chłopaki wybrały się nad morze z dziadkami.
Obiecałam im, że pojadą z podusiami żeby wygodniej im się jechało.
Jednak spory kawałek dzieli nas od morza i dzieci zdecydowanie lubią sobie podczas podróży zasnąć.

Poduchy musiałam machnąć zaraz przed ich wyjazdem, bo zapomniałam o nich i gdy już zaraz mieliśmy ruszać Wojtek sobie o nich przypomniał.
Wpisałam w google " poducha podróżna szablon"...milion stron się pojawiło. Dziś nawet nie pamiętam, którego szablonu użyłam, ale bez problemu jakiś można znaleźć.

Wygrzebałam z szafy jakieś kawałki i tak mamy resztki z pidżamy Wojtka, z bluzy w ramach prezentu i mojej koszulki, której nawet jakoś nie było jeszcze okazji zaprezentować.


 





Chłopcy ponoć głównie używali ich jako kierownic podczas jazdy ;) .

I jeszcze mam tutaj słowa zachęty do oddania głosu na mój blog w konkursie na Szyciowy blog roku.
Jeśli ktoś ma ochotę. :)
O tutaj.
W dniu dzisiejszym rusza głosowanie w konkursie Szyciowy blog roku 2014 u Łucznik - Nr 1 w maszynach do szycia​.

Jak już część z Was wie, zgłosiłam swojego bloga. :)
Znajdziecie go w kategorii DIY.
I pamiętajcie, że można oddać tylko jeden głos, tylko na jeden blog w całym konkursie.

Będzie mi bardzo miło jeśli uznacie że mój blog jest wart Waszego głosu.
Powiem nieskromnie, że ciągle widzę poprawę w jakości mojego bloga, a wasze dobre o nim słowo zdecydowanie mnie motywuje do tego, żeby właśnie wciąż go udoskonalać.
Dlatego z góry dziękuje za wasze głosy oddane własnie na blog LolaJoo, są dla mnie jak deszcz dla grzyba....a myślę, że wiecie jaki stosunek ma grzyb do deszczu. :)

Można głosować tutaj
http://szyciowyblogroku.pl/zgloszenie/joanna-krzak-lolajoo/




Najpierw ustalamy co to ma być za aplikacja, możemy narysować sobie sami , możemy wydrukować co chcemy. Następnie nasz pomysł przenosimy na materiał, przenosimy najpierw kontur elementów aplikacji.


 Jeżeli aplikacja jest kwadratem to ok, można od razu wyciąć a potem dociąć flizelinę w kształt kwadratu  i naprasować. Ale jeśli jest to bardziej skomplikowany kształt musimy najpierw naprasować flizelinę na kawałek materiału , na którym mamy nasz projekt. Znacznie to ułatwi wycinanie wzoru i dzięki temu materiał absolutnie nie będzie się strzępić i będziemy mieć równiutkie brzegi.(polecam szczerze).

 Możemy też wyciąć wzór z tkaniny , potem naprasować flizelinę i dociąć ją do kształtu aplikacji.
 Wycięty element przykładamy do materiału na którym będzie aplikacja i przypinamy szpilkami, fastrygujemy, bądź podklejamy taśmą w kleju - jak wolicie. Tak żeby aplikacja się nie ruszała.
 Ustawiamy na maszynie zygzak. I zakładamy stopkę do aplikacji - bardzo pomocna, jest przeźroczysta więc widać lepiej co się dzieje pod nią i ma taki języczek, który nie pozwala materiałowy hulać brzydko.



 I najpierw rzadko ustawionym zygzakiem przymocowujemy materiał. No chyba, że fastrygowaliśmy to nie musimy.
 Potem ustawiamy owo zygzak gęsto bardzo i znów jedziemy wokół aplikacji.

 Staramy się żeby igła wbijana była raz w materiał.
 A raz zaraz bliziutko jego brzegu.
I gotowe.