O potrzebie posiadania worka na magnezję pisałam tu.

Dla siebie też uszyłam.
Nawet chciałam sobie jakiś kupić....bo jakoś tak czasu mi BARDZO brak ostatnio....ale jak już jakiś mi się spodobał to kosztował zdecydowanie za dużo :) . Bo jak dla mnie 100zł za kawałek materiału , to sporo...szczególnie, że mam spore zapasy.....a stówka zostanie na kolejne jakieś tkaniny ;)

Nie mówię, że to jakoś szczególnie dużo, bo naprawdę fajne te woreczki za 'stówkę' i widać , że trochę trzeba był przy nich podziałać. Ale jak umiem sobie, to sobie zrobiłam .:)

Woreczek ma kieszonkę na kluczyk czy coś tam :)
A cała reszta jak w poprzednim.

Trochę ta pikówka, z której jest uszyty to poroniony pomysł...bo nie widać ładnego wzoru....no nic ...muszę sprawić sobie następny :)









Żeby zszyte części odzieży, zabawek, obrusów i innych rzeczy, które szyjemy, nie rozchodziły się, niezbędne jest dodanie kawałka materiału po jednej ze stron szwu. Kawałek ten zwany jest zapasem szwu lub dodatek na szew.
Zapas dodajemy wzdłuż każdej linii, po której będziemy zszywać ze sobą poszczególne elementy. 
Dzięki dodaniu ok 1cm materiału, szew trzyma się na miejscu, a materiał na szwie się nie rozchodzi.
Z własnego doświadczenia wiem, że nie warto oszczędzać na owym zapasie. Jeśli dodacie jedynie 0,5cm, w przypadku luźno tkanych materiałów, szew rozejdzie się na sto procent i będzie szkoda tylko Waszej pracy.
Dodatkowo, jeśli nie jesteśmy pewni rozmiaru danej części odzieży , warto dodać większy zapas, zawsze łatwiej obciąć nadmierną ilość zapasu, niż zostać z za małą uszytą rzeczą. 

Sam proceder dodawania zapasu szwu jest dość prosty.
Gdy przykładamy szablon do materiału, to po pierwsze zaznaczamy linię końca szablonu, po tej linii będzie prowadzony szew. Po drugie możemy zaznaczyć linię, po której będziemy wycinać materiał. Linia ta znajduję się ok 1cm od brzegu szablonu.

Tutaj widać mój szablon.


Tak naprawdę szerokość zapasu musimy dobrać według własnego uznania i polecam trzymać się jednej wersji przy szyciu wszystkiego. Dzięki temu nie będziemy zastanawiać się za każdym razem, jaki to tym razem zapas mamy i gdzie ma iść szew.
Jeżeli w każdym miejscu dodamy równy zapas szwu, szycie zdecydowanie będzie bardziej komfortowe.
Aby zachować ten sam rozmiar zapasu można użyć podwójnego radełka.
Podwójne radełko, ma umieszczone na jednej rączce dwa kółka ząbkowane. Istnieje możliwość regulacji odległości między nimi tak, aby swobodnie ustawiać odległość między nimi i tym samym szerokość zapasu szwu.
Jedno kółko prowadzimy wzdłuż krawędzi szablonu, a drugie wyznacza nam krawędź zapasu.

Zdjęcie pochodzi z bardzo ciekawej strony.

Można też sięgnąć do szuflady dzieci i użyć dwóch kredek w sytuacji , gdy nie chcemy inwestować w radełko. Ja raczej tego nie zrobię. Mam takie pojedyncze radełko i kiepsko widzę te dziureczki, ponieważ często szyję w nocy, przy sztucznym świetle. Dlatego ta metoda dla mnie nie jest idealna.
Trzeba znaleźć kredki odpowiedniej grubości, tak żeby uzyskać odpowiednią szerokość zapasu.


Kredki kładziemy równolegle do siebie, tak aby wyrównać je na poziomie końca z rysikiem. Łączymy je ze sobą np: taśmą klejącą.


Jeżeli połączenie dwóch kredek nie daje nam odpowiedniego odstępu, trzeba coś włożyć między obie kredki, tak aby tylko dwie kredki dotykały materiału i tylko one zostawiały na nim ślad.
Jeśli odległość między kredkami jest za duża , to trzeba wziąć inne kredki, cieńsze .:)

 
 Prowadzimy tak kredki, aby jedna poruszała się dokładnie wzdłuż krawędzi szablonu i wzdłuż tej linii będzie prowadzony szew.  Druga kredka będzie znaczyć krawędź zapasu i wzdłuż tej linii będziemy obcinać materiał.



Można też zastosować miarkę. Według mnie jest to najmniej efektywna metoda.
Trzeba prowadzić linijkę/miarkę krawiecką itp, tak, aby odmierzać na całej długości krawędzi szablonu odpowiednią odległość od niej.



Można zaznaczyć jedynie krawędź zapasu, czyli linię wzdłuż której będziemy ciąć.


Można też narysować dwie linie - linię po której będzie szedł szew i linię, po której będziemy ciąć materiał.


Przyznam się szczerze, że najczęściej korzystam z metody z dwoma kredkami połączonymi ze sobą, w przypadku jakiś trudnych miejsc. Ponadto, tak mam ustawiony odstęp między kredkami, aby idealnie odpowiadał szerokości między igłą, a brzegiem stopki. Wtedy totalnie nie trzeba się zastanawiać gdzie ten szew idzie i trzeba tylko pilnować, żeby krawędź stopki pokrywała się z krawędzią materiału. Bo tak generalnie tnę na oko, tak żeby trafić w odległość igła - krawędź stopki.



Osobom początkującym polecam robienie dwóch linii wokół szablonu. Dzięki temu będzie wyraźnie widać gdzie ma iść szew. A gdy nożyczki zjadą nam gdzieś na materiale, to będzie jasno widać gdzie trzeba wrócić.

Jeśli ktoś sobie coś życzy, proszę niech napisze  maila na krzakjoanna@gmail.com. :)
wszystkie rzeczy są w naprawdę b.dobrym stanie.
Po prostu tylko używane, zupełnie nie zniszczone.

spodnie r98 - 8zł


białe jeansy r122 - 8zł 


 kurtka zimowa - r 98/104 - 20zł

 r30 - 20zł




r92 -6zł
 bluza dresowa- r 92 8zł
Wspinanie, chyba jak każdą rzecz, od czegoś trzeba zacząć.
Według mnie nie trzeba od razu z grubej rury.
Ale przychodzi moment, kiedy żeby iść dalej, trzeba zrobić kolejny krok.
Tym samym Ania weszła w posiadanie woreczka na magnezję. W skrócie, dzięki magnezji, ręce nie ślizgają się na chwytach i tym samym wspinanie jest bezpieczniejsze , wygodniejsze i przyjemniejsze. :)


 
 Metalowe bajerki , na kluczyki czy coś tam. :)
 Szybki dostęp przez ściągany sznureczek i stoper.
 A w środku magnezja. :)

Niedawno byłam świadkiem bardzo krępującej i niemiłej sytuacji. Wszystko miało miejsce w przedszkolu, do którego uczęszczają chłopcy. Jeden z ojców zrobił taką aferę, że wszystkie krety nawet przeniosły się na sąsiednie osiedle.
Sprawa dotyczyła spódnicy. Spódnicy za stówkę, a nawet 120zł. Zaginęła.
Dzieci w pierwszej grupie mają drzemkę, no i przebierają się w pidżamki.
Pewnie gdzieś wpadła w kołderkę czy gdzieś tam.
No sama nie wyszła, więc się znajdzie.
Ale ile krzyku było!! I moje uszy były aż spuchnięte. A dzieci, które była świadkiem całej sceny były w szoku, tak w mojej ocenie :).

I od razu jakoś tak mi się lepiej zrobiło, że szyję dzieciom. Nawet trochę mniej mi wstyd, że przerabiam stare, nie zniszczone ciuchy na coś dla nich.
Szkoda mi kupować jedwabie, żeby ciorali nimi po wykładzinie, albo obrzucali się ziemniakami.

Żeby nie było, uważam, że to bardzo źle, że spódniczka się zapodziała. Szczególnie, że tyle kosztowała.
Wierzę, że się znajdzie.

A ja pokażę Wam spodnie dla Wojtka.
Sztruks ma ok miliona lat. ....no dobra 5lat :)
Leżał w szafie i nadal leży, bo mam go tonę.
Teraz zmajstrowałam spodnie wykończone bawełną w biało- czerwone paski.
Bawełny tej używam jako podszewki do toreb i mi zostają jakieś tam elementy, a że jest dość gruba i nazwijmy to dobrej jakości chcę ją wykorzystać do granic możliwości.

Na kolanach są zaszewki, tak aby kolana mniej się wypychały.










Zaplanowane zostało kolejne spotkanie.
Jednak znacznie milej się rozmawia siedząc obok siebie.
Tym razem spotkanie będzie 2 października (czwartek) o 19.00 w Korek Resto Bar.
Narodziła się nowa świecka tradycja, żeby przynieść rzeczy, które się samodzielnie uszyło lub zaopatrzyć się w listę problemów szyciowych jakie chcemy wspólnie rozwiązać. :)

Mam nadzieje, że uda nam się spotkać w naprawdę licznym gronie!!!!
Ania zdecydowanie jest fanem leginsów. Są wygodne, łatwo się wkłada i zdecydowanie mogą być kolorowe.
Te są uszyte z cienkiej dzianiny...może nawet trochę za cienkiej jak na leginsy....ale trudno.
Na pupie jedna kieszonka z bawełny w czarno-białe paseczki, tak żeby szybciutko się dało określić gdzie jest przód, a gdzie tył.
 
 
 
 
 
 
 


W czasie przerwy w zajęciach Ania się posila, a przekąskę i wodę trzyma sobie w nerce :) .
A że to dzianina, ścianki nerki podklejone są sztywnikiem, żeby fason był zachowany :).