Dziś pokażę wam torbę, którą uszyłam dla mojego taty.
Torba uszyta jest z granatowej licowej skóry i brązowej świńskiej zamszowej.

Torba z założenia ma pomieścić butelkę małej wody mineralnej i dokumenty.
Dlatego też wysokość dopasowana jest to wysokości małej butelki, a mnogość kieszeni pozwoli przechowywać pełno dokumentów i dokumencików.

Wewnątrz podszewka i kilka kieszeni.
Zdecydowałam się na lamowanie zapasów w środku, ale bardzo nie lubię tego :( .











Mam słabość do okularów i moja mama o tym wie :D.
Kupiła mi ostatnio okulary.
Będąc na zajęciach kursu kaletniczego dojrzałam kawałek różowej skórki w identycznym kolorze jak moje okulary. Pomyślałam sobie, że miło byłoby mieć etui do okularów właśnie z niej. Prowadząca pozwoliła mi zabrać kawałek tej skórki. Taką końcówkę, bo tyle jej zostało. Niewiele jej było, więc połączyłam ją z papierem wahpapa, który jak myślę zauważyliście mocno testuję.
Zabrałam się za etui. Niby mała rzecz , a trochę potrzeba rzeczy i pracy. Skórka, washpapa, ocieplina, żeby wnętrze było mięciutkie, podszewka, sztywnik, zapięcie magnetyczne.
Na różowej skórze wypaliłam wzorek, a podszewkę przepikowałam razem z ociepliną i sztywnikiem.









Testuję washpapa papier dość dzielnie i dziś wam pokażę dwie kolejne torby. Małą listonoszkę ( ok 25cmx25cm) i nerkę dwukomorową ( model , z którego jestem dumna do granic możliwości i który bardzo mi się podoba :) ).
W obu przypadkach skóra wegańska (aaaa nie podoba mi się ta nazwa...) jest połączona z innym  materiałem. W przypadku nerki to kodura złoto-czarna, a w przypadku listonoszki to kremowa sztuczna skóra i gruba tkanina taka a'la obiciowa.  Listonoszka została ozdobiona również nitami.













Czy mogłam się oprzeć takiej kurtce?
Czy mogłam zostawić ją na pastwę losu?
Czy mogłam nie wrócić do domu i nie uszyć z niej torby?
Nie mogłam.
Wróciłam z nią do domu i uszyłam torbę.

Zamsz naturalny w obłędnym kolorze butelkowej zieleni!
Zdradzę wam wielki sekret, nie możecie nikomu powiedzieć! Nie miałam zielonego zamka, był środek nocy, więc wzięłam zamek z różową taśmą i pomalowałam pisakiem do tkanin w kolorze zielonym.Nie wyszło idealnie, ale całkiem nieźle . :)










Jakiś czas temu zostałam zaproszona przez Washpapa, do konkursu. W wyniku tego konkursu uszyłam torbę na laptopa. Torba ta to połączenie papieru washpapa i kodury złoto-czarnej.
Na stronie internetowej organizatora konkursu możecie przeczytać o tym materiale, o tutaj i tutaj.

Po otrzymaniu arkusza materiału lekko zwątpiłam w sens szycia torby z...papieru....o ile wygląda solidnie, wciąż jest papierem. Ale układ był jaki był i musiałam uszyć. Stwierdzenie, że jest bardzo podobny do skóry naturalnej, według mnie jest nadużyciem niestety. Zdecydowanie bliżej mu do ...tektury niż do skóry. Nie chciałam ograniczyć się do swojej opinii, więc zabrałam arkusz na zajęcia kaletnicze.....wszyscy mieli taką samą opinię co do podobieństw do skóry. :(

Szycie muszę przyznać przebiegało bardzo sprawnie, zupełnie nie ma problemu z szyciem. Jednak washpapa nie wybacza i nie można się pomylić, bo jeśli coś sprujemy pozostaną dziury, a jeśli chcemy jeszcze raz przeszyć te same miejsca musimy się liczyć z tym , że materiał po prostu się rozpadnie :(. Zdarzało się mi to dwa razy, przy czym nawet nie w miejscu prucia, a w miejscu ryglowania. Doszycie kieszeni i pociągnięcie jej wiązało się też z nadpruciem/rozerwaniem materiału, dlatego że szyję nićmi kaletniczymi i one są po prostu niesamowicie mocne. Ale to też lekcja była i wiem, że takich rzeczy trzeba unikać przy szyciu.

Torba została przetestowana dość konkretnie i trzyma się dobrze. Papier już nie ulega większym zniszczeniom, ponad te, które powstały przy szyciu i wywracaniu torby. Jednak myślę, że po roku użytkowanie lepiej nie będzie. Złoty nadruk ścierał się bardzo :( , podczas szyciu miałam ręce pokryte złotym brokatem, a torba w rogach i w miejscach gdzie trzeba było wypchać narożniki po prostu jest wymiętolona. Widziałam opinie, że nadaje to charakteru washpapie, ale dla mnie po prostu jest to zmiętolenie. Także poza tymi dużymi dość minusami materiał jest bardzo interesujący.
Prać go nie będę, bo jeśli od dotykania schodzi nadruk, to po praniu lepiej nie będzie ...tak myślę.

Jak widzicie jestem mało pozytywnie nastawiona do tego materiału, może dlatego, że naczytałam się samych ochów i achów na temat washpapy. Pomimo tego torba wyszła świetnie. Wygląda obłędnie. Materiał super się prezentuje ( oprócz narożników, zagięć, wywinięć i w miejscach gdzie się zagiął tak już pozostał itp itd) .
Materiał daje niesamowite możliwości. Można zrobić z niego fajne rzeczy, ale wciąż jest papierem i jak więcej spotkam gdzieś porównanie do skóry to pójdę gdzieś indziej....bo to jak porównanie schabowego i kotleta z fasoli :).

Po uszyciu tej torby wiele się nauczyłam o papierze washpapa i jak należy go obrabiać i myślę, że część arkusza jaka mi jeszcze została zostanie wykorzystana i to niedługo.