• krzakjoanna@gmail.com
Poduszki podróżne uszyte dla Wojtka i Mateusza sprawdzają się doskonale.
Dlatego też przyszła kolej na poduszkę dla Ani.


Ania jest wielką fanką psów i poprosiła o poduszkę z pieskiem.
Dlatego, w celu minimalizacji ilości czasu poświęconego na robienie wykrojów, sięgnęłam po gotowca. O takiego. Język na tym szablonie zupełnie nic mi nie mówi, dlatego prosiłam o ratunek na Fb o tutaj. 
Wycięłam tylko głowę. Reszta zbędna w przypadku poduszki.
Na moje oko wyszedł trochę królik, szczególnie gdy był bez oczu i nosa.
Ale po wyhaftowaniu owych , zaczął przypominać nawet psa.






Podczas wypychania poduszki dla Ani zabrakło mi wnętrzności i musiałam coś wykombinować.
Postanowiłam rozbebeszyć przytulaka królika, którym żadne z moich dzieci zupełnie się nie interesowało. I tak gdy urywałam mu głowę, pomyślałam, że niedługo idziemy na urodziny i że może w ramach prezentu machnę też poduszkę. Tym razem królika. I tak też się stało.
Wygrzebałam różowy kawałek polaru, dobrałam bawełnę w paski i gra i hula. :)





Szyjąc poniższą bluzeczkę zaliczyłam tyle wpadek, że głowa mała.
Zdecydowanie mogę zrzucić to na moje zmęczenie.
Bo gdybyście mnie zapytali co u mnie słychać najpierw powiedziałabym, że spoko.
Gdybyście bardziej dopytywali, rzekłabym, że raz lepiej, raz gorzej.
Ale gdybyście chcieli znać wszystkie powody, to nie uwierzylibyście, że takie combo takich zdarzeń jest możliwe.
Ale jak wiadomo, życie potrafi zaskoczyć scenariuszem.

W sprawie bluzki, zacznijmy od początku.
Po pierwsze gdy wycinałam elementy z materiału, Zosia była o rozmiar mniejsza. Materiał leżał, a kolejne etapy ze scenariusza się działy.
Gdy już za szycie się zabrałam, trzeba było zwiększyć jakoś o rozmiar. Znaczy można było wyrzucić, ale mi szkoda było tych muffinek.
Dlatego rękawy i dół koszulki wykończone są szerokim pasem ściągacza i mankietami z materiału z muffinek.
Po drugie przy wszywaniu rękawów bardzo się dziwiłam, czemu nie wdaję rękawa. Tylko wręcz przeciwnie. Gdy po wszyciu rękawa spojrzałam na bluzeczkę , wszystko stało się jasne.




No to przyszedł czas na odprucie rękawa wszytego dość głupkowato.
Potem już poszło z górki i oto taka bluzeczka jest.







Zmiana pogody powoduje, że potrzebne są zmiany w szafie.
Mam tu taką małą Panienkę na zapleczu i szyje jej ubranka.
Poniższe ubranka to niezła kumulacja tego co mam w szafie. Na całą bluzeczkę nie starczyło materiału, to cyk trzeba było dobrać inny materiał. I tak było w każdym przypadku. I w sumie ciągle pracuję nad tym żeby nie zostawiać resztek, no to się nie da. Bo gdybym wyrzuciła część z tego co tutaj wykorzystałam, to nie było by tyle ubranek.
Czasem to nawet się zastanawiam czy jest sens szyć i nie szkoda mi czasu....ale strasznie to jest fajne i tyle. :)















Z tego co zauważyłam, na świeci jest bardzo wiele ludzi, którzy strasznie uwielbiają sowy i wszystko co jest z nimi związane.
Osobiście zupełnie nie podzielam tej fascynacji, bo pewnie jestem gburem, czy coś tam.
Ale gdy zobaczyłam ten batyst, kupiłam go stanowczo za dużo.
Ale nie ma strachu, nie zginie :).
Na pierwszy ogień poszła spódniczka. Malutka spódniczka, bo dla malutkiej dziewczynki.
To po prostu prostokąt solidnie zmarszczony i przyszyty do tunelu ze ściągacza, do którego została wciągnięta gumka.
I tyle .






Ania chadzając po ulicach w czapce w koty, wygenerowała potrzebę posiadania podobnych u swoich koleżanek z klasy.
Dlatego uszyte zostały takie oto bajery.
Wpis o szyciu czapek jest w drodze , więc tutaj nie będę się rozpisywać.










Poniższe spodnie to modyfikacja moich sztruksów, w których nigdy nie chodziłam.
Taki miały krój, że były okropne.
Leżały w szafie ok 7 lat. Ciągle jakoś żywiłam wobec nich nadzieje i naiwnie myślałam, że to ich leżenie odmieni krój i kolejny raz, gdy je wyciągnę, będą super rurkami. Ale tak się nie stało, trafił mnie szlak i pociachałam je bez żalu.
Kieszenie na pupie to oryginalne kieszenie , troszkę zmniejszone, żeby dopasować do gabarytów Wojtka. Mała kieszonka wewnętrzna, ta w kieszeni z przodu, też jest żywcem wycięta ze starych 'nowych' spodni.
Przerabianie większych spodni na mniejsze, wcale nie gwarantuje wystarczającej ilości materiału ;), dlatego pasek i wnętrza kieszeni są uszyte z bawełny w drobny prożek.
Ten zabieg ożywił spodnie.