Zimowa kurtka Wojtka



  sobota, grudnia 31, 2016    Etykiety:,, 
Niewątpliwie jest zima i niewątpliwie Wojtek kurtkę ma, ale jakoś tak mi się wydaje za cienka i zbyt mało przystosowana do trybu życia Wojtka, czyli jest kurtką skonstruowaną z przodu, tyłu, zamka i kaptura. Wojtek jest personą, która ze zwykłego spaceru wyciska tak dużo jak to możliwe i wcale nie czuje potrzeby do ograniczania się do bezpiecznych zachowań. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że będzie jechał na nartach należy przygotować się na więcej niż się da :) . Wojtek w moim mniemanu po prostu jest niesamowity do granic możliwości.
Dlatego uszłam mu kurtkę, która jakoś tam będzie mogła sprostać swojej powinności i chronić będzie Wojtka przed chłodem, orkanami, zamieciami i innymi atmosferycznymi atrakcjami.
Kurtka uszyta jest z tego co znalazłam w szafie.
Pikówek mam pod dostatkiem, tego nie ukryję ;) . Ta jest szarą, gładką , grubą pikówką.
Podszewkę stanowi pikowana podszewka taka najzwyklejsza, ale jest ona ukryta pod dodatkową warstwą bawełny we wzór moro. Ta bawełna miała być dresówką na bluzę dla Wojtka, ale pomyliło mi się przy składaniu zamówienia i kupiłam zwykłą bawełnę. Trochę mnie szlak trafił, bo zupełnie nie wiedziałam co z nią zrobić, ale uparłam się , że ją kiedyś dobrze spożytkuję i bardzo zależało mi na tym żeby szybko to uczynić i w sumie się udało bo miesiąc z hakiem czekała tylko na swój czas.
Rękawy to pomarańczowa pikówka z ociepliną, bo nie starczyło mi na rękawy tej podszewki pikowanej która jest na korpusie. Totalne wykorzystanie resztek.

Kurtka ma wszsyte taśmy odblaskowe w kilku miejscach.
Z przodu są dwie duże kieszenie zamykane na klapkę. Oraz jedna mniejsza.
Karczek i kaptur dodatkowo przepikowałam pomarańczową grubą nicią. W połowie tej pracy bardzo mi się odechciało i postanowiłam zostawić kaptur bez tego stębnowania. Ale jak już doszyłam kaptur i było prawie wszystko na finiszu postanowiłam jednak przejechać też kaptur na pomarańczowo. Zaczęłam wtedy żałować, że jednak przed zszyciem tego nie zrobiłam......ech. Ale w końcu się udało.



Zamek schowany jest pod listwą zapinaną na rzepy.


Dodatkowo wszyłam pas z ( resztki) podgumowanego materiału, żeby żaden śnieg mu na plecy nie wskoczył.
Pas zapinany jest na taśmę rzep.


Podczas gdy nie będzie zapięty ten pas, strona z haczykami rzepu mogłaby haczyć o ubranie, więc doszyłam drugą miękką część , żeby je ze sobą spiąć.





Kaptur wykończony jest taśmą odblaskową, ma dodatkowy daszek i osłonkę (hmmm nie wiem jak to nazwać) z wszytą gumką, żeby kaptur dobrze zabezpieczał głowę i nic nie odstawało. Ten daszek zgapiłam z jakiejś starej kurtki dzieci i uważam za genialny element!




Wewnątrz rękawa wszyty jest ściągacz żeby nic nie podwiewało.




12 komentarzy:

  1. Aśka jesteś mistrz! Jak Wojtek wyrośnie to biorę tę kurtkę dla Stacha :D Mistrzostwo świata, pomyślałaś o wszystkim :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Asia pojechałaś po bandzie tą kurtką. W jakim jest rozmiarze? Absolutnie cudowna i zżera mnie zazdrość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech cię nic nie zżera :D Rozmiar 134. Wojtek jednak wchodzi już na wyższe poziomy rozmiarowe :)

      Usuń
  3. Pas śnieżny mnie powalił na kolana.😱💪😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aśka jesteś niemożliwa, wszystko idealnie rozplanowane i jeszcze lepiej uszyte, sklepowe kurtki mogą się schować. No zbieram szczękę z podłogi :-) Najlepszego w Nowym Roku, jeszcze więcej takich projektów .

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tak dalej pójdzie zrobisz specjalizację w szyciu odzieży survivalowej :) i może podłapiesz jakiś kontrakt na umundurowanie dla wojska.... Wojtek będzie testował nowe rozwiązania .... a zapału mu na pewno nie braknie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asia, nudno mi już tak cały czas pisać to samo no!! :D Czyli, że jesteś totalną mistrzynią i to co szyjesz, jest PRZEGENIALNE! Kurtka jest mega - te wszystkie elementy, tak dokładnie przemyślane i cudownie uszyte! Twoje uszytki powinny być stawiane na wzór wszystkim szyjącym, bo nie dość, że są piękne, to jeszcze mega praktyczne. Chylę czoła i ślę buziaki (da się jednocześnie!) :D

    P.S. miałam na świątecznym obiedzie Twoją torebunię, tę na łańcuszkowym pasku - Teściowa zachwycała się, że jest,cytuję "taka paryska!". A że Teściowa jest rodowitą Paryżanką, to wie co mówi :D prosiła pogratulować talentu - co też czynię :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęsliwego Nowego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekstra wyszła, teraz zimno nie zaszkodzi i poszaleć można. Te stebnówki to strzał w dziesiątkę. Pomyślności w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest świetna, szczególnie ten daszek :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.