Żakiet 123 Burda 8/2013



  czwartek, stycznia 09, 2014    Etykiety:, 
Często Wam się zdarza uszyć coś i w myślach kochać tą rzecz bezgranicznie ??
W tym przypadku tak było.
Ale gdy już żakiet był gotowy, totalnie go przestałam tak kochać. Ba...wręcz go nie lubiłam.

Generalnie nie wiem czemu.
Ale i tak już za późno na płacz, bo żakiet już pociachany i przerobiony na inną rzecz. Bo materiał kocham nadal.

Natomiast sam żakiet jest bardzo prosty.
Główne atrakcje to ręczne stębnówki wzdłuż wszelakich brzegów. Czarna i czerwona linia. Oraz na owych brzegach podszewka jest tak podciągnięta, aby tworzyć coś na kształt wypustki.







Nawet chodziłam w tym żakiecie i nawet przez przypadek jakieś zdjęcia są.




Tak zdaję sobie sprawę, że na zdjęciach ciągle jem, ale tak się dzieje jak się siedzi w domu u dwóch dziewczyn , które mają swoją restaurację i dają takie jedzenie, że o ja cie!!!!!

ps. Restauracja Big Mango , Kraków, ul.Bronowicka :) 


14 komentarzy:

  1. Bardzo fajne jest zdjęcie, na którym pokazywane Ci jest, co masz jeść:) Efekt wypustki bardzo mi się podoba, ale stębnowania przypominają fastrygę, bo ja jak fastryguję, to bardzo drobno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tzn. że ten żakiet już nie istnieje? sam w sobie fajny, ale osobiście ten materiał wykorzystałabym do czegoś innego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Materiał boski. Ale.żakiet rzeczywiście dupy nie urywa ;) ciekawa jestem nowej rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żakiet wygląda całkiem fajnie, nie wiem co Ci w nim nie pasowało- bardzo podobają mi się te ręczne stębnówki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm patrzac na konkursowe arcydzielo to ten faktycznie wychodzi raczej blado😊 Pokonaliscie juz chorobsko ? Bo my sie dalej meczymy ale jest juz blizej mety, pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  6. Materiał super, żakiet nie był zły, bardzo podoba mi się wypustka, ale chyba czarna lepiej by wyglądała? Stębnówki nie są moim ulubionym elementem dekoracyjnym, jestem chyba staroświecka bo kojarzą mi się z fastrygą i czymś niedokończonym, ale wiem że to się zmieniło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asiu na manekinie mi sie nie podoba wcale,a le juz na Tobie jest inaczej, i ten paluch nakazujacy Ci 'to jedz' jest genialny.Buzka

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy po takim nakładzie pracy miałabym serce przerabiać żakiet :) ale wiem jak to jest jak okazuje się że to nie jest 'TO'!

    OdpowiedzUsuń
  9. oj cacy cacy jak zawsze nie marudź :* a co nowego powstało z tego ciach ciach?? hmm?? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Energetyczny żakiet, skojarzył mi się już z wiosną. Jak widzę takie smakołyki na zdjęciach, to też bym podjadała!!! Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm, zakiet bez Ciebie w srodku wyglada tak sobie. Z czlowiekiem fajniej. Wygladasz troche jak "pani z telewizji", ot takie pierwsze moje skojarzenie ;)
    Ale gdzie jest hustawka!!!???

    OdpowiedzUsuń
  12. wow zakiet jest/ byl boski gdzie ja taka kratke idealna zulta moge znalezc?! masakra teraz nie bede mogla spac

    ps. tez tak mam dosyc czesto ale to chyba nalezy do procesu tworzenia czyli bladzenie

    pss. ja chce taka kratke

    OdpowiedzUsuń
  13. Asiu jaka ty malutka jesteś na tych zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmm, ja tak właśnie miałam, jak uszyłam ten futrzany żakiet. No może nie aż tak bardzo go nie lubię, bo przerabiać nie mam zamiaru :) Też bym jadła, jakbym na stole miała takie smakołyki :D

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.