Szycie jaśków w Sosnowcu i topu 101 Burda 6/2013 w Będzinie



  wtorek, lipca 23, 2013    Etykiety:,,,, 
Tak wyszło, że w Sosnowcu Liliana zorganizowała spotkanie , na którym kolejny raz grupowo szyłyśmy jaśki w ramach akcji Uszyj Jasia.
Liliana już o tym spotkaniu napisała o tutaj. I u niej możecie zobaczyć sporo fajnych zdjęć. :)

Spotkanie było w sobotę Centrum Edukacji i Wychowania Młodzieży Kana w Sosnowcu. 
Sala była wypełniona po brzegi maszynami, ciastami i super dziewczynami :)


Uszyłyśmy 140 jaśków różnej maści. Niektóre z nich zapamiętamy do końca życia - z hipopotamami i osłami  robiącymi za krowy i konie. 
Mój coverlock MerryLock 689 obszył jakieś 120 jaśków - brzegi im obrzucił  - w środku po tym wyczynie miał niemal błoto z okruszków
 materiału i sądzę, że zasłużył tym samym na jakąś moją opinie w osobnym poście.  

A poszłam na spotkanie w topie z tytułu.  Lubię go, jest z cienkiej dzianiny, bardzo przyjemnej , takiej gładkiej.








 
















 







21 komentarzy:

  1. Kolejna super inicjatywa... Top to jak rozumiem ten co go masz na sobie szyty u mamy??

    OdpowiedzUsuń
  2. Och! Już ze zdjęć widać, że była pozytywna atmosfera! Mam nadzieję, że wszystkie te pozytywne emocje poszły Wam w... poszewki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Mam nadzieję, że i na naszym warszawskim spotkaniu szyciowym dopisze frekwencja! Ależ to jest pozytywnie zakręcona akcja! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super inicjatywa, podziwiam i popieram!

    OdpowiedzUsuń
  5. widać, że spotaknie bardzo udane i efektywne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale pięknie tam było !

    OdpowiedzUsuń
  7. Super spotkanie ;)
    topik fajny :))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam was dziewczyny, jesteście w stanie pogodzić pracę zawodową, wychowanie dzieci i realizacje pasji,my z chłopakiem nie wyrabiamy na zakrętach, jak wy to robicie? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie masz mnie na grupowym - będę "płaczeć" :D

    Było superrrr i Liliana koniecznie "musi" zorganizować następne, ale to tak jak wspominałam... coś dla siebie też musimy koniecznie uszyć pod Twoim okiem... no przynajmniej ja :D

    Atmosfera... fajna taka, jakbyśmy się wszystkie znały od dawna :))))

    Ciast... FULL... postuluję, żebyśmy na kolejne spotkanie przyniosły sałatki, albo dogadały się która przynosi ciasto, a która sałatkę i zapominamy o swoich kanapkach przemyconych (!), bo później jedzenie wraca do domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS- podesłałam Ci takie jedno ;)*

      Usuń
    2. Tak! Tak! bardzo prosimy Lilianę o organizację kolejnego spotkania :) A co do sałatek i dogadania się co kto przynosi to jest niezły pomysł :) rzekłabym nawet że GENIALNY W SWOJEJ PROSTOCIE :)

      Usuń
  10. Ojej :) Albo prasuję albo zdjęcia robię ;) i kto mi teraz uwierzy, że szyć też potrafię ;P A bluzeczka fajna !
    I merrylocka całujemy po stópkach, mam nadzieję, że się nie przemęczył, wszak przemysłowy nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja prawie na żadnym zdjęciu się nie uśmiecham, a na jednym mam kaczy dziób :)Ludzie powiedzą, że byłam tam za karę ;)

      Usuń
  11. aaa i chciałam zapytać, kto robił to zdjęcie jak ja Ci robię zdjęcie, bo widzę, że fotograf nasz siedzi obok ;) (chciałabym je buchnąć ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ja! ;D To ja robiłam te fotki, ładne prawda? ;p :)

      mogę sobie ukraść kilka zdjęć? :)

      Usuń
    2. podkradaj w sposób dowolny :)

      Usuń
  12. ooo bardzo elegancka bluzeczka:)
    pozdrawiam Śląsk, rodzinne okolice mojej Mamy! (zdarza mi się czasem, że chciałabym się poczuć, jak baba ze śluńska:)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Uszyj jasia" bucha zawsze taką fajową, przepozytywną energią - tylko tak dalej Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozytywna energia, pozytywny ichwalebny cel, panie dziewczyny jak wy to robicie ze dajcie rade siejeszcze spolecznie angazowacc.podziwiam was i caluje

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać, że atmosfera fajna było a do tego szczytny cel. Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi pisane uczestniczyć w takiej imprezie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak, ja bym też uczestniczyła, bym przyjechała i szyłabym. Ale jestem uciemiężonym więźniem swojej rodziny...

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.