Kilka myków krawcowej



  poniedziałek, marca 25, 2013    Etykiety:,,,, 
Wczorajsze dywagacje z Wami na temat dzianiny punto przypomniały mi o pewnej metodzie , którą na pewno sam McGajwer stosował. A dokładnie rzecz biorąc przypomniała mi o tej metodzie Modowa Krawcowa.
Mianowice na problemy z mechaceniem punto i utratą wyglądu nieskazitelnego świetna jest zwykła maszynka do golenia, takie jednorazowa. Sprawdza się na punto i swetrach.

Po prostu rozkładamy równiutko materiał, który ogolimy :) i jedziemy maszynką w sposób znany każdej kobiecie i mężczyźnie. Oczywiście trzeba uważać, bo jak każda metoda polowa ma ona swoje wady. Po prostu nie jest pewna. Sądzę, że na delikatne tkaniny się nie nadaje. I na mało sztywne też nie.
I efekt jest na prawdę niesamowity.
Znów punto jest gładkie.







Są kłaczki.


Nie ma kłaczków.
Potem wystarczy te kłaczki ściągnąć ręką i jest cacy. :)

 I jeszcze chciałam dwa słowa o prasowaniu delikatnych tkanin dorzucić.
Mianowicie, pomimo tego, że większość żelazek ma teflonowe powierzchnie to jednak przy prasowaniu np: jedwabiu można nieźle się przejechać. Zaprasowanie porządnie szwu wymaga dość wysokiej temperatury, żeby było trwałe. W przypadku jedwabiu raczej żelazkiem rozpalonym do czerwoności nie pojedziemy, dlatego warto zaopatrzyć się w specjalną nakładkę na żelazko.
Z nią nic nie jest straszne. Po prostu zakłada się na stopkę żelazka.




Jest jeszcze dostępna taka siateczka, coś podobnego do tiulu, ale nitka jest grubsza i mocniejsza. Kładziemy taką siateczkę bezpośrednio na materiale. Jednak jej do końca nie polecam, ponieważ zostawia ślad kratki na materiale , który nie koniecznie łatwo schodzi, a przecież nie przejedziemy potem żelazkiem żeby kratkowanego wzorku się pozbyć, bo mamy materiał, który chcemy chronić. I czasem przez nieuwagę stopa żelazka może wyjechać poza ową kratkę i zniszczyć materiał.


 Po prawej gładka wyprasowana tkanina, po lewej kratkowy odcisk.

Oczywiście metoda ze zwykłą lnianą, czy bawełnianą ściereczką też jest dobra. Jednak nakładka ma tą przewagę , że z nią można dotrzeć do mniejszych stref - np: jakieś rogi. A szmatka jednak zasłania gdzie prasujemy.

I żeby nie było, że się ociągam :D i lenię , to powstała okładka na książeczkę zdrowia. O taka.
W środku ma ocieplinę , dzięki temu jest mięciutka i lepiej chroni książeczkę.
 






60 komentarzy:

  1. Oj oj nie polecam maszynki do golenia ubrań - BARDZO łatwo można zrobić dziury, już parę rzeczy tak zniszczyłam. O wiele lepsza jest golarka do ubrań za 12 zł w Biedronce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze to mega buczenie maszynek dobijało :D Ale ostatnio używałam jakieś 7 lat temu, więc pewnie od tego czasu wiele się zmieniło :D

      Usuń
    2. Tak tak, maszynka z biedronki radzi sobie bardzo dobrze:)

      Usuń
  2. Nie mam problemów z prasowaniem jedwabiu bo mam mało jedwabnych rzeczy, spódnicę i kilka apaszek:)
    Ale jeśli chodzi o golarkę to ja, w oparciu o własne doświadczenia, ją odradzam. Może do punto się nada, ale jak podziurawiłam sobie dwa fajne swetry to przyinwestowałam dwie dyszki w kauflandzie na golarkę do ubrań i mam ten luz, że żadnej nitki nie przetnę niechcący a ciuchy mam jak nowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff na szczęście mi się nigdy nie udało zrobić dziury w swetrze.Może dlatego, że wszystkie mam takie grubaśne.

      Usuń
  3. Nie znałam takiej nakładki. U mnie w domu od pokoleń wykorzystuje się po prostu szmatkę albo pieluchę tetrową jako izolację przed żelazkiem.

    Co powstało/powstaje z tych apetycznych pomidorków? Ja bym ochoczo nosiła taką spódnicę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tą nakładkę kupiłam , bo denerwowało mnie, że nie widzę dokładnie co prasuje i często robiłam sobie takie mocne zapraasowania tam gdzie nie miało ich być.
      A to jest sukienka w pomidorki :)

      Usuń
    2. A takie pomidorki to skąd się bierze?

      Usuń
    3. a gdzie taka nakladke mozna kupic!!!

      Usuń
    4. Pomidorki są z Katowic. :) A nakładkę w supermarkecie kupiłam.

      Usuń
  4. Fajna ta nakladka na żelazko. Ale tetrowa pieluszka też daje radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje daje, wogóle pielucha tetrowa jest dobra na wszytko :) ja nią myje okna i lustra. :)

      Usuń
  5. ja przerabiałam już i różne maszynki do golenia i właśnie maszynki jednorazowe - dokładniej goli mi się jednak jednorazówkami ale jak pisały poprzedniczki trzeba bardzo uważać, żeby nie zaciąć ubrania - PPD doradzała, żeby nie używać nowej maszynki jednorazowej tylko taką, którą używałyśmy i nie nadaje się już do naszej skóry.


    Minus w ogóle "odmechacania" ubrań jest taki - że jak się raz zacznie to trzeba coraz częściej, no ale cóż zrobić...........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, lepsza jest zużyta lekko :D
      Niestety tak :( a w ogóle wszytko się niszczy za szybko :(

      Usuń
  6. Zgadzam się z Zapomnianą Pracownią i ja również polecam golarkę do swetrów, ceny są bardzo różne, ale polecam zainwestować nawet te 30 zł na porządnie wykonaną maszynkę z zasilaniem elektrycznym, bo niestety baterie zjada w tempie ekspresowym, no i ważne żeby siatka przy nożyku była dobrze wykonana, bo wtedy nie zaciąga ubrań :)
    Ja swojemu mężczyźnie odnowiłam w ten sposób staaaaaare dresy i wyglądają niemal jak nowe. Dodatkowo wszystkie sweterki też bym wygładzam. Bo maszynką kiedyś narobiłam dziur całkiem niechcący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo dobra uwaga co do baterii!!! rzeczywiście ma to znaczenie.

      Usuń
    2. A ja tą swoją maszynkę kupiłam w Biedronce (niedawno można było je tam dostać) jest na 2 baterie paluszki, ogoliłam nią już 7 swetrów i 2 bluzki i dalej działa!

      Usuń
  7. Oprócz tego,że jesteś najszybszą krawcową co to każdego posta coś uszyje, to jeszcze wyrastasz na drugą prefekcyjną panią domu z dobrymi radami:)Ja też jednak jak większość po złych doświadczeniach wolę golarkę do ubrań, a przy prasowaniu sprawdza się albo pielucha tetrowa, albo batystowa chusteczka do nosa (ale takich już chyba nie ma). A jak tam płaszcz w kratkę który był do poprawki? Udało się poprawić?
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha :D
      Płaszcz w sumie poprawiony. Tylko jakoś mi to umknęło :D
      Ale ciągle mam co do niego wątpliwości. :(

      Usuń
  8. Maszynkę i ja testowałam i zdawała egzamin :)
    A tak z innej beczki, czy na Twoim blogu też zmienił się sposób wyświetlania zdjęć gdy się na nie kliknie i chce się powiększyć. Kiedyś można je było powiększyć i przeglądać wszystkie z całego posta a teraz wyświetla się jedno i żeby obejrzeć kolejne trzeba się cofnąć do strony głównej i kliknąć następne. Pytam bo nie wiem czy coś się zmieniło na blogerze czy ja coś pomieszałam. Z góry dzięki za odpowiedź :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjć :( nic tam nie zmieniałam, nie wiem czemu się zmieniło. Postaram się wrócić do starej metody, bo znacznie bardziej ją wolę. Ale sadzę, że to po stronie bloggera jest problem a nie u Ciebie.
      Zaraz będę coś tam szukać.

      Usuń
    2. Ja mam tak samo, samo się to zmieniło, też mi się to nie podoba, jak coś wyczaisz to daj znać!:)

      Usuń
    3. Ja mam tak u siebie i na wszystkich blogach, które przeglądam. Wydaje mi się, że może blogger coś zmienił ale jest to fatalne rozwiązanie, poprzednie było dużo lepsze. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe.

      Usuń
  9. Oooo jakie fajne zmiany na blogu -czytam twoje posty w czytniku google i dopiero dzisiaj weszłam bezpośrednio na bloga a tu taka niespodzianka!!!Super :)
    A co do "odkłaczania" ubrań, to chyba faktycznie lepsza będzie golarka do ubrań niż zwykła maszynka, bo trzeba bardzo uważać, żeby nie zrobić szkody.
    pozdrawiam i życzę zdrówka dla Ani!!!
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne wskazówki, aczkolwiek z maszynką bym nie ryzykowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ryzyk fizyk, jak dyskusja z dziewczynami ujawnia czasem patent się nie sprawdza :(

      Usuń
  11. "żeby nie było, że się ociągam, czy lenię" no błagam Cię :D
    Jeden post bez uszytku nie może być? Miałabyś wyrzuty sumienia? :)))))

    Nakładkę na żelazko mam, ale ciągle miałam wrażenie że nie doprasowuje do końca i o niej zapomniałam ^^
    Golarki używam takiej ze sklepu "wszystko po 4 zł", póki co od kilku lat działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hhahhaah ani pół wyrzutu :D
      Ja tej nakładki głównie używam do materiałów, które prasować trzeba z mniejszą temperaturą, a z nią prasuję na najbardziej nagrzanym :)

      Usuń
  12. ja kiedyś kupiłam w ciuchlandzie wielki sweter cały w kłaczkach, goliłam tę cholerę pół dnia! Efekt faktycznie spory ale zauważyłam, że bardzo szybko znów się zmechacił :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak to prawda :( jednak jak już coś się zaczyna mechacić to nie przestanie :( Ale takie golenie od czasu do czasu przedłuża żywotność, bo w takim kłaku szkoda chodzić, a jak się wygładzi to i owszem :)

      Usuń
    2. Ja mam właściwie swetry tylko z wełny, albo z większa częścią wełny i one naturalnie się mechacą szczególnie pod pachami i na bokach. Na to akurat się nic nie poradzi ;)

      Usuń
    3. Nic a nic i też nie ma co szaleć przeciw temu mechaceniu. :) Ale czasem mi się tak zdarzało, że w jednym rejonie tak totalnie się mechaciło a reszta ani troszkę, wtedy to mnie wkurza.

      Usuń
  13. Muszę spróbować "ogolić" moje punto...super się nosi ale faktycznie z czasem mechaci....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, czemu takie fajne tkaniny tak się zachowują ??!! :)

      Usuń
    2. Widziałam ostatnio w sklepie z tkaninami różne "punta" obok siebie i było parę takich, które wyglądały na bardziej sztuczne niż naturalne i mam wrażenie, że takie się nie mechacą.Na ogół to widać już w sklepie co się mechaci a co nie, bo często już na belce tkanina jest skosmacona. Gorzej jak się kupuje przez internet, bo wtedy nie widać :)

      Usuń
    3. Te bardziej sztuczne niestety też się mechacą :( miałam kiedyś taki jeden biały i taki sztuczny właśnie i to samo było.

      Usuń
  14. Piękna okładka. A myk z maszynką do golenia- dla mnie bomba! Jutro mojemu R. jedna maszynka zniknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi jak to dobrze mieć mężczyznę pod ręką :D

      Usuń
  15. ja pomysł z maszynką znam od dawna, ale trzeba naprawdę uważać, żeby nie przesiąć jakiejś nitki, bo potem zrobi się dziura...a ta okładka na książeczkę jest super pomysłem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że trzeba uważać.
      Taka okładka w sumie się przydaje, jednak co najmniej 18 lat się używa ta książeczkę :)

      Usuń
  16. krateczka. Masakra. Próbowałam przez nią prasować i...przypaliła się. Tak, przypaliła, osiadła na żelazku i już nie jest ono tak sprawne jak kiedyś. Po prostu straszne, przychajcowałam żelazko i teraz mam się męczyć z takim. Ni jak tego doczyscić. Bo w dziurkach parowych tworzy się rdza - no. Wiec jak prasuje biały to moje żelazko ma tendencje do plamienia na nim (tak, plama się dopierze), ale na innych materiałach nie! Na pastelowych nie! Na innych jasnych nie! Tylko na białym! Nosz. Jestem posiadaczką złośliwego żelazka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo no to jędzol z tego żelazka. I rzeczywiście ta kratka powinna być wycofana ze sprzedaży:D bo się nie sprawdza zupełnie.

      Usuń
  17. Nie dalej, jak wczoraj goliłam sweter mojemu Chłopakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O tak,maszynka do golenia,do swetrów najlepsza,ale trzeba uważać.Mam jeszcze taki pumeks (leżał bidulek w kartonie u kogoś na pchlim targu) do zmechaconych swetrów,ale stwierdzam stanowczo,że maszynka lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uu pumeks, hmmm to już chyba za ostro trochę :D

      Usuń
  19. Haha! Ja też tak odkłaczam ciuchy! Ale fakt, trzeba być czujnym i nie narobić sobie dziur.

    OdpowiedzUsuń
  20. I ja należę do grona "golących ubrania" :) To dobra metoda :)

    Dzięki za rady dotyczące prasowania - no cóż, nie jestem w tym najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja się zastanawiam czy wogóle będę prasować jak będzie trzeba prasować koszule moim trzem Panom :) aż strasz mnie ogarnia na samą myśl :(

      Usuń
  21. ja też golę swetry - zdecydowanie nie potrafiłabym się z nimi rozstac już po pierwszym zmechaceniu. A okładusia śliczna - wpisuję ją na listę rzeczy do zrobienia :) dzięki za pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oj szkoda szkoda, jednak umiejętność poprawienia czegoś przy naszych ubraniach znacznie wydłuża ich użytkowanie.

      Usuń
  22. To z maszynką do golenia hi hi śmiesznie, a nie lepiej maszynką do ubrać elektryczną? Chociaż ten sposób tez jest super.
    Co do żelazka to kiedyś o tym słyszałam ale gdzie te nakładki kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej, choć ja jak miałam taką maszynkę...ale to dawno dawno temu to ciągle o tą siateczkę się zahaczały nitki, pewnie teraz jest lepiej to wszytko zrobione. A to taka metoda polowa.
      A tą nakładkę to można w supermarkecie kupić, albo gdzieś z artykułami gospodarstwa domowego.

      Usuń
    2. Muszę chyba sobie cos takiego sprawić.

      Usuń
  23. Metodę z goleniem też stosuje, ale kiedyś się zamachnęłam i sukienkę właśnie z punto "zacięłam" i to tam gdzie była zaszewka. No poratowałam jakoś sytuację igłą i nitką, ostatecznie zakładam sweter. Ale to już nie to samo. Siateczkę do prasowania mam, ale nie używam. Zostawia kratkowany ślad i koniec końców wygląda, jakby nieprasowane było.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo fajny i do rzeczy wpis. Sama jak lubię jakiś ciuch to staram się go odnawiać na różne sposoby. Tylko warto pamiętać że lepsze maszynki są te ręczne lub większe elektryczne do odmechacania - raczej nie polecam takich małych po 5 zł. Na przestrogę aby ich nie wybierać bo słabo działają http://www.open-youweb.com/tanie-golarki-i-maszynki-do-zmechaconych-ubran-opinia/ można też zamiast elektrycznych używać maszynki tradycyjnej do golenia z żyletką, ale uwaga aby nie uszkodzić wtedy ubrania. A może ktoś ma jeszcze inne na to sposoby ?

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.