Świecznik - lampionki



  piątek, listopada 16, 2012    Etykiety:,,, 
W listopadzie projekt 12-12 zakłada zrobienie świecznika / latarenki. Tak też uczyniłam, wszak się zobowiązałam, a jak się zobowiązałam to przed zgonem (bliżej nie określonym i póki co nigdzie się nie wybieram), muszę się wywiązać ze złożonego słowa.

Przy okazji pokażę jak zamieniłam szklankę w latarenkę.


Ja jestem osobą, która nie posiada zamiłowania do gromadzenia ozdób, szczególnie świątecznych. Jakoś denerwuje mnie, że są eksponowane jedynie w święta a cały rok zapełniają jakieś kąty. Dlatego też wolę co roku mieć coś innego, niestety ostatnimi laty to coś innego często bywa niczym :) albo czymś bardzo szybciutkim - dzieci ach te dzieci - szkoda mi całego dnia żeby rewelacyjnie i powalająco polukrować domek z piernika - więc wyposażyłam się w formę silikonową do robienia domków i robię to z dziećmi - jest jak jest - ale dla mnie jest najfajniej - nic na siłę i bez przerostu formy nad treścią, bo dla mnie święta to coś więcej niż ozdoby i cały wystrój. Dlatego tez jestem pod wrażeniem choinek stojących już w sklepach...oj oj po co dlaczego oj dlaczego???? Szczególnie teraz, gdy w Wigilię można nawet iść do sklepu i kupić totalnie wszystko, więc pytam po co kupować to w listopadzie?? Bądź jak w Anglii w tym roku w październiku. Joł no szał. No cóż.
Ja też ten lampionik zrobiłam pod święta. Bo w innym terminie używam świeczek sporadycznie, bez namiętności i z dala od dzieci - a obecnie ostatni warunek najtrudniej mi spełnić, bo pełno ich u mnie. W sumie to tylko zgadza się sporadycznie, bo przecież ja jestem kosmicznie namiętna.hahha.

No wracając do lampionika...a może jeszcze ogłoszenie parafialne...tak jak sobie robiłam ten lampionik to pomyślałam, że piątek uczynię dniem tutoriala prezentowego, będzie się tak działo do świąt...no bo potem wszak mam w styczniu urodziny...ale sama sobie prezentu robić nie będę :)....no i w każdy piątek będzie się pojawiać kursik jak zrobić jakiś mały prezencik . Będą to dość proste rzeczy, no póki co najtrudniejsze wydaje mi się zrobienie haftu Richelieu, ale sama nie wiem bo nigdy nie robiłam takiego cuda...ale co mi tam ...sobie wymyśliłam i koncepcji się trzymam.


Także zapraszam na piątkowe spotkania z pracami ręcznymi.

No i wracając do lampionika to potrzebna nam szklanka , papier, świeczka, dwustronna taśma klejąca, bibuła lub koronka, dziurkacz ozdobny i nożyce.


Z papieru wycinamy pasek którego wysokość będzie zgodna z wysokością szklanki , a jego długość odpowiadać będzie obwodowi szklanki.
 


 Następnie naklejamy pasek taśmy dwustronnej i do tego przylepnej :)



Teraz wycinamy wzorek żeby podrasować ową konstrukcje.  Ja wycięłam gwiazdkę.

Ładnie wyglądają tez wzorki wycięte dziurkaczem dekoracyjnym. 

Gdy motyw mamy wycięty, przyklejamy od spodu bibułę lub koronkę. Jak kto woli. Po to to robimy żeby nam świeczka i całe wnętrze nie zerkało na zewnątrz a było subtelnie ukryte, jednak żeby światło świeczki przebijało się przez motyw wycięty. 




No i przyklejamy do szklanki. 


I tyle. Na chwile mamy świecznik, po świętach papier do kosza a ja mam znów z czego pić. :)






10 komentarzy:

  1. Genialny pomysł :) chyba go wykorzystam i ozdobię kilka szklanek po Nutelli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lampionik fajny i rzeczywiście, jak wspomniała Ula, można w ten sposób wykorzystać szklanki po małej nutelli (zresztą, jak dobrze widzę, to Ty chyba właśnie tak zrobiłaś?:)))
    Muszę jednak przyznać ze smutkiem, że zaliczam się do tych co nie za bardzo przepadają za tzw. durnostojkami, a świeczki palę wyłącznie jak nie ma prądu :))) No taka to ze mnie mało romantyczna istota :(
    Ale żeby było śmieszniej to przy okazji wizyt w jakiś dużym centrum handlowym, zawsze zaczepię o jakiś sklep z takimi przydasiami, bo strasznie lubie je oglądać. No kto zrozumie kobietę? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam ja też za takim ustrojstwem nie przepadam. Szczególnie świeczki mnie dziwią...no bo jak jest jasno to po co je palić, a jak jest ciemno...to co robić..siedzieć po ciemku i patrzeć na świeczkę.
      Ja to chyba jestem jeszcze mniej romantyczna niż Ty :P hihih

      Usuń
    2. Ostatnio, z racji braku światła , grałam z mężem w statki. Ale ile można 20 minut, pół godziny - i basta. Skończyło się na wypiciu butelki wina i wcześniejszym udaniu się na spoczynek:))) Ot - stare, dobre, małżeństwo :))))

      Usuń
  3. hmm, to jest nas więcej, ja też nie kupuję tego ustrojstwa, bo mi szkoda zachodu na takie stojadła, ale oglądać lubię... tylko że potem mam świętowstręt podwójny :-) haft Richelieu bardzo lubię, już w podstawówce wyszywałam namiętnie serwetki i bieżniki, takie dziwadło ze mnie, przysięgam, że nie jest trudny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. lampionik bardzo fajny:)) a co do haftu Richelieu - to nawet nie wiem jak wygląda, więc z chęcią się doedukuję;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny, prosty pomysł na lampionik :)
    A ja od początku listopada zapalam codziennie jednego lub dwa tealighty jak tylko zajdzie słońce. Nie zamiast światła ale oprócz :) Stoją sobie w kuchni na stole i ciągle na nie zerkam, bo tak długie ciemności działają na mnie depresyjnie a światło świec mi pomaga :D I tak aż do końca stycznia czasami. A jak Młody był mały to stawiałam wyżej na szafce albo półce.
    Uwielbiam światła świec!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię zerkać na tańczący promyk:) szczególnie, że ja wracam z pracy to już ciemnica:(
    lampionik bardzo sympatyczny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. hihi namiętna pani pikny Ci ten lampionik wyszedł hihi :) Chyba z dziećmi coś spłodzę dzisiaj podobnego bo nieczasochłonne i może usiedzą na tą chwilkę :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.