Śliwki śliwki śliwki :)



  wtorek, sierpnia 28, 2012    Etykiety: 

Gdy przychodzi sezon na śliwki od razu robię takie coś co jest pyszne :)
Mianowicie obieram ziemniaki - ile wlezie :) - trę na tarce własnoręcznie - wersja dla twardzieli, albo w robocie kuchennym - wersja dla zdrowych umysłowo. Solę ...trochę..wrzucam do naczynia żaroodpornego smarniętego masłem i przykrywam śliwkami pozbawionymi pestek wnętrzem do góry. i Do pieca ..na jakąś godzinę.
Można jest na słodko posypując cukrem.
Albo jak przychodzą mięsożerni goście mierzący ok 2m to trzeba ich inaczej nakarmić...więc dorzucam karczek zapiekany z serem i cebulą i sosy śliwkowe - jeden z węgierek a drugi z renklod.
Jemy!!!

Boże jak ja Was bym zaprosiła chętnie do siebie ..tak Wam tu piszę co robię zamiast Wam dać!!

11 komentarzy:

  1. Rany Julek. Co trzeba zrobić, lub kogo zgładzić, żebyś mogła zostać moim osobistym kucharzem? Nie cierpię gotować, ale jeść owszem. A ta karkówka.....Lecę obejrzeć lodówkę. Jestem głooooodna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihih ja lubię karmić wszystkich. Nawet kiedyś przyszedł Pan i mówi że jest głodny i czy moge mu dać coś do jedzenia. Nie miałam nic oprócz chleba 2 kromek i pasztetu w słoiku robionego przez moja mamę więc pysznego...no ale dałam mu. Za pół godziny przychodzi chłopak i prosi o to samo...no i ja zgodnie z prawdą mówie, że nic nie mam - akurat mąż wtedy był w sklepie i robił zakupy, a chłopak napiera i napiera, zaczęłąm się śmiać i mówie czy przyszedł od tamtego pana co był wcześniej...oczywiście nie od niego....ale potem mówi tak : "A nie ma Pani jeszcze takiego pasztetu??" Więc jak widzisz ...jeśli będę mieć jakieś produkty spozywcze chętnie nakarmię Ciebie też :)

      Usuń
    2. Boziu, czemu mieszkasz tak daleko..... Bardzo przypominasz mi moją najlepsiejszą przyjaciółkę (już od 20 lat). Ona ma tak jak Ty. Zawsze, ale to zawsze, ma coś pysznego do jedzenia. a jeśli akurat nie ma, to na pewno za chwilę zrobi. A najlepsze są jej dania na winie. Pytana o składniki potrawy z rozbrajającą szczerością odpowiada - a co mi się tam nawinie. No po prostu bomba.

      Usuń
    3. hihihihi mamy ten sam przepis - nawinie :) hihi super. A my się śmiejemy że nasi przyjaciele kupili koło nas mieszkanie, żeby móc wpadać tak przy okazji - oczywiście w porze posiłków :) hihiih. To gdzie wogóle mieszkasz?? Może jest jakaś autostrada między nami :)

      Usuń
    4. A swoją drogą, to Ty chyba taki człowiek-dusza jesteś, co to głodnego nakarmi, nagiego ubierze, chorego pocieszy. Bardzo Ci zazdroszczę takiej postawy życiowej. I tym razem bez żadnej ironii, w całkiem poważnym tonie. Jesteś, droga Asiu, po prostu dobrym człowiekiem.

      Usuń
    5. :) Strasznie mi miło to czytać...ale w sumie masz rację ..tato mnie tego nauczył :)

      Usuń
    6. Szczerze to nawet nie wiem skąd jesteś. A ja uwiłam sobie gniazdko pod Warszawą. "Pod" to dość oględne stwierdzenie, bo do stolicy mam ok. 75 km. Ale za to mam ciszę, spokój i baaaardzo świeże powietrze, bo za furtką mam łąkę , a za łąką las a lesie właśnie zaczęły się grzyby.

      Usuń
    7. aa tak rzeczywiście nawet u siebie na blogu piszesz o tym swoim miejscu..gapa ze mnie. Ja jestem z Krakowa. A wogóle to z obrzeży Będzina i miałam kiedyś taką furtkę i trawnik i takie tam...więc bardzo zazdroszczę ..bo teraz mi brakuje....kiedyś napewno wyprowadzę się z miasta. :)

      Usuń
    8. To życzę Ci tego z całego serca, bo nie ma jak pobudka z rana przy wtórze rozwydrzonych srok. I dziękuję za miłą, osobistą pogawędkę. Dzisiaj było mi to baaaardzo potrzebne. Pozdrawiam i do następnego miłego spotkania. Aha, i ugotuj znowu coś dobrego. PA.

      Usuń
  2. ojej... jakiś błąd przy wysyłaniu komentarza mi wyskoczył, że niby go chciałam edytować - niedobry blogger

    a pisałam, że no raczej byś się ode mnie nie opędziła, gdyby Częstochowa w Krakowie leżała. (odwrotnie w życiu bym nie chciała, ale o tym wkrótce na moim blogu... gdzieś około weeekendu)

    i dodatkowo pisałam, że bardzo lubię śliwki i zaskoczyłaś mnie sosem, bo nigdy o takim nie słyszałam :)
    a wygląda tak, że zaczęło mnie ssać!!

    kurcze... a tak myślałam, że ukradnę troszeczkę czasu... i pozaglądam do Waszych blogów... i na co mi to było? Teraz będę musiała czymś się z kuchni zadowolić, ale na pewno nie ma tam parujących ziemniaków, a tym bardziej karkówki :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie lubię śliwek, ale może wykorzystam Twój pomysł jak będę miała gości :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.