Ciężko ciężko czasem bywa



  wtorek, czerwca 19, 2012    Etykiety:,,,, 
Też tak macie, że  jak się coś wali to na całego i wszytko i wogóle kumulacja syfu jest nadprzyrodzona ??
U mnie tak jest ..jak coś nie tak to od razu na każdym zakręcie.
Ostatnie trzy dni właśnie takie były.
Nie będę się wdawać w szczegóły bo zajęło by mi wymienienie wszystkiego trzy dni bo było sporo tego.
Ale jedną rzecz Wam powiem - NIE NOŚCIE SPÓDNICĘ NA GUMCE PRZY DZIECKU POKROJU WOJTKA W MIEJSCACH PUBLICZNYCH Z DUŻĄ PUBLIKĄ -NP.podczas dni Prokocimia :) hihi
Spódnica była kiedyś sukienką ciążową Burda 8/2005 model 126..a że ma bardzo leciutki materiał wydała mi się idealnym źródłem sodnicy na te upały. Ciachnęłam w sposób frywolny klin spódnicy od karczku , zrobiłam tunelik , wciągnęłam gumkę i gra. Choć nie lubię spódnic na gumce to mnie urzekła może dlatego, że była rzeczą która wydawała się być ok w ciągu tych trzech dni....do czasu zajęcia się nią przez Wojtka.



Ale nic to i tak ją lubię.



Na pocieszenie zrobiłam sobie lazanie ze szpinakiem bryndzą i suszonymi pomidorami.
Pomogło...ale tylko trochę.

A dziś pewna Pani w skali sympatii od 0 do 10 dostaje ode mnie 20 dobiła mnie :)
Poprosiła o wymianę podszewki w zrujnowanej kamizelce. Jeśli nie pojawi się nowy wpis przez tydzień to znaczy że zeżarłam te cekiny ..bo zapowiada się hardcore. Kolorowe tasiemki i podszewka się przyszyte jednym  szwem więc przy ściąganiu podszewki wszystkie tasiemki lecą. Ta baskinka to szereg samodzielnych elementów....dłubania w trzy duby ...cekiny odlatują ochoczo, więc tarmosić nie wolno, i jeszcze cudza własność więc trzeba delikatnie i porządnie podejść do sprawy. Wogóle tego kogoś kto szył tą kamizelkę to powinni włożyć pod maszynę i przeszyć mu stopę tudzież kolano.

Nic się nie martw Kochanienka i tak Cię uwielbiam. Bo Kasia mówi 'kochanieńka' i gdy mówi to jak jest zła...oj to trzeba się bać...a jak jest zadowolona to normalnie aż ciepło się robi na sercu. niby jedno słowo a potrafi tak wiele przez nie przekazać. :)




.... no i żeby było atrakcji mało miejsce na picassie mi się właśnie zapełniło i muszę dokupić sobie przestrzeń jeśli chcę raczyć Was zdjęciami....aaaaaaaaaaaaaa



21 komentarzy:

  1. Łoł :D Miałyśmy z siostrą taki serdaczek!:)
    Chodziłyśmy w nim na bale przebierańców w przedszkolu. Tylko w naszym cekiny się odpruły i mama zamiast tego kwiaty nam wyhaftowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu, dziewczyno, w jaki sposób Ty na to wszystko znajdujesz czas? Zajmujesz się dziećmi,szyjesz, pichcisz takie pyszności i jeszcze zamieszczasz na bogu regularne posty. Ja to już się boję otwierać komputer. Podziwiam Cię bardzo:) A z tymi gumkami to prawda, że są niebezpieczne. Ja po domu pomykam głównie w gumkach. Olafek właśnie zaczyna chodzić i wstając czepia się o co popadnie. Głównie o mamę, więc bardzo często świecę tyłkiem - na szczęście tylko w domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym czasem to krucho bywa :) ostatnio..nawet musiałam zatrudnić pomoc dziś :) znaczy kasię której to ten kubraczek reaktywowałam :)

      Usuń
  3. twój kapelusz jest już MÓJ :)))
    zabrałam! hihihi
    maila Ci napisałam gamoniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sa pewne rzeczy których oddać nie można :) bo albo się bardzo je kocha albo z miłości straciło już :P

      Usuń
  4. Oooo matko, wyrzekłaby się prócia tej kamizelki;)
    Ale lazanię to mniamusią upichciłaś:) Znów przez Ciebie będę cały dzień w pracy siedzieć głodna;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj to muszę jakoś spożywczo Was przeprosić. :)

      Usuń
  5. Tiaa spódnica na gumce niebezpieczna jest, ja się ostatnio o tym przekonałam wsiadając do auta także nawet małego, uwieszonego na spódnicy chłopczyka nie trzeba mieć aby narobić sobie "siary" :D
    Wszywania podszewki do tego ludowego dzieła sztuki nie zazdroszczę ale kubraczek jest tak piękny że mu się to po prostu należy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spódnica na gumce rzeczywiście niebezpieczna rzecz przy noszeniu.. Przy szyciu wydawałoby się, że prosta, a właśnie po raz TRZECI! pruję, qrde, ozdobny szew w spódniczce dla dziecka, bo się nie chce układać tak jak powinna! I skończy się na zakładkach i wszyciu w pasek, bo materiał jest za ładny, żeby go sobie darować..

    Gdy czytam Twoje posty, to od razu mam wyrzuty sumienia, ze u mnie tyle rzeczy leży i czeka na realizację. Ale nic to:) Się zmobilizuję:)
    Kapelusz rewelacyjny! I bardzo dobrze w nim wyglądasz - jak na jakiejś włoskiej promenadzie, a nie na Dniach Prokocimia:)

    Trzymam kciuki za straszliwy (mimo jego urody) kubraczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się człowiek dobrze ustawi to nawet na dnach prokocimia jest dobrze:)

      Usuń
  7. No z tą spódnicą dobrze, że ostrzegasz. Mnie to też czeka nie ma co :)

    Trzeba było spódnicę przyszyć na ten czas do bluzki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie też są dni kumulacji syfu :)))) i jak się wali to wszystko i wszystko wszyscy chca na już , i w pracy i w domu

    ja jeszcze nic nie jadłam od śniadania a ty mi tu wyjeżdzasz z zjedzienie :P
    gorset piękny tez mam taki :P i ma już ze 30 lat i nie trzeba wymieniać podszewki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się o coś dba to nawet 30 lat można...a Kasia mówi że ten o to ciorany po kątach był niestety :(
      też spożywczo pocieszę jak Sistu :)

      Usuń
  9. Informacja przyjęta i zakodowana - dzieci plus spódnica na gumce równa się poruta (poruta - wielkopolskie określenie na wstyd :)))
    Kubraczek mnie zaintrygował niemożebnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dobrze bo to cenna informacja :)

      Usuń
  10. Aaaa... rzeczywiście niewesoło , ale jak zwykle z humorem o tym piszesz :)skąd bierzesz na wszystko energię ?:) a kubraczka nie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. energię najprawdopodobniej biorę z nieznanego mi miejsca bo sama czasem nie wiem :)

      Usuń
  11. Jolus, zabiłas mnie tym tekstem o Wojtku! Siedzie i sie brechtam!Rozumiem, ze był biały delfin, hihihi...A kubraczka wspolczuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Ty ...hi hasło biały delfin pokochałam hihi

      Usuń
  12. Ale sobie wyszukałaś robotę:( Tylko współczuć. Już sobie wyobrażam mordęgę szycia. Twój tyłek powyżej spódnicy też już sobie wyobraziłam:)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.