Kiedy ja to szyje i jak to robię :)



  poniedziałek, kwietnia 16, 2012    Etykiety: 
W związku z pojawiającymi się pytaniami jak w tytule, postanowiłam się wytłumaczyć :)

aaa i dodaje bo zapomniałam o najważniejszym- mianowicie piszę sobie listę z rzeczami do zrobienia, nawet najmniejsze....typu umyć łazienkę, albo coś naprawdę małego...wszyć zamek do spódnicy...i każdego dnia robię rozliczenie..dzięki tym małym rzeczą, które robię nie mam poczucia, że nic nie zrobiłam i jest to bardzo motywujące że jednak coś robię a przy okazji robi się te większe rzeczy. :)


- mam cudną rodzinę - znaczy dzieci które sztuk 1 chodzi do przedszkola więc do południa nie ma jej w domu :) a sztuk pozostałe dwie śpią w ciągu dnia ok 2h więc wtedy strzelam obiad i szyje po równo czasu poświęcam na jedno i drugie, chyba że mam prasowanie:), ale gdy pojawiło się 2 dziecko zrezygnowałam z prasowania np: dresu swojego i bielizny co okazało się wielką oszczędnością czasu :)I gotuje czasem na dwa dni :)
I mój mąż jest najlepszy na świecie, jeśli macie co do tego wątpliwości to niedobrze, bo napewno tak jest :)Z nikim się nie równa i nie przeszkadza mu że pół stołu jest zawalone moimi śmieciami szyciowymi :) i że maszyny stoją na parapecie. :)

- i gdy oni śpią pisze sobie posty ...może czasem są nieskładne stylistycznie i brak przecinków..ale się spieszę..bo nie wiadomo ile Mati pośpi :)

- poza ich spaniem nie szyje bo Mati się boi maszyny, więc odpada...choć ostatnio poprosiłam brygadę moja żeby sobie poszli do innego pokoju bo ja muszę dziurki do sukienki na konkurs Łucznika zrobić - no i dali radę :)

-uwielbiam układać puzzle i robię to mniej więcej w tempie zbliżonym w pierwszej prędkości kosmicznej więc idzie szybko a szycie przypomina trochę puzzle, bo składa się w końcu pewne elementy do kupy a nauka rysunku i głównie ćwiczenia na aktach pozwoliły mi poznać ludzkie ciało i to też pomaga przy szyciu

- organizacja wygląda mniej więcej tak - jeden wieczór robię wykrój i wycinam z materiału
                                                                 - drugi wieczór spinam szpilkami i robię pierwsze szycie, raczej nie fastryguje, nie lubię tego robić i mi szkoda czasu, więc tylko szpilki i spinam znów szpilkami np: wdaje rękawy bo szwy boczne i rękawów już mam i idę do Matiego bo już się obudzi :)
                                                                 -trzeci wieczór szyje resztę idę prasować i to i inne ubrania bo raz na 3 dni to napewno robię pranie :)

A jeśli szyje synchronicznie 3 rzeczy to jeszcze szybciej idzie, a jak maja ten sam kolor to już wogóle, nić w maszynie i owerloku jest nie zmieniana więc też czasu więcej :)

Także w ciągu 4 wieczorów można np: 3 rzeczy zrobić, jeśli są sprzyjające wiatry ..realnie schodzi tydzień :)

ale spróbujcie sobie robić np: brzuszki 5 min dziennie ,.....tylko 5 min a będziecie mieć brzuch ze stali za jakiś czas ->> SYSTEMATYCZNOŚĆ to podstawa :)


- Wiolu - promiennie wyglądam bo dostałam krem do twarzy od pewnej dobrej niewiasty ihihi :)i jest taki bardzo fajny :)

- trójkę dzieci mam fajnych :) to fakt dlatego jakoś je tam wychowuje, naprawdę je kocham i są dla mnie wielkim skarbem a nie karą...a to głównie mnie napędza :)

- filmik na konkurs pomógł mi zrobić mąż bo mi się normalnie oczy zamykały - wielkie całowanie mu się należy - > przy trzecim dziecku nauczyłam się korzystać z pomocy innych :) a nie totalna zosia samosia

- nie mam telewizji więc nie tracę czasu na seriale, reklamy i inny badziew według mnie

- nie chodzę na imprezy bo dzieci są :) do pracy też nie bo pracuje w domu :)

- chodzą spać ok 20 więc mam czasu jakieś 2 h wieczorem bo mati wstaje hihihi bo lubi spać na zakłądkę, mało sypiam bo Mati tak robi i jak pośpi do 6:30 to jest święto :) a kto rano wstaje......i chyba rzeczywiści mi daje

-mam szczęście w życiu - np w ten weekend to tyle miałam miłych niespodzianek, że normalnie maskara, moja Córa zdobyła złoty medal na turnieju tańca- co normalnie mnie zmiażdżyło, poznałam osobiście Maryś i gratisowo Wiolę i Agi co prawie mi wyrwało serce  z radości,wygrałam candy, nie musiałam gotować obiadu bo byliśmy u znajomych i wogóle bomba :) i cieszę się właśnie tymi małymi szczęściami a to bardzo pomaga zachować radość na dłużej

-chce mi się!!! jak coś robię to nawet jak mi się nie chce to sobie wmawiam, że mi się chce

- i robię kilka rzeczy na raz, potrafię mieszać w dwóch garnkach jednocześnie i takie tam szmery bajery :)
- a jak mi się znów nie chce to mi grają w głowie kiedyś powiedziane słowa przez mojego tatę..ale to już moje skarby i o nich ciii :)

-A systematyczności nauczyłam się na kursie rysunku..jeśli bym nie siadła i przez 5 h nie rysowała kiedyś jednego buta czy czegoś tam..głównie to były akty....to nie zobaczyłabym , że jeśli się przysiądzie i zajmie czymś porządnie to nic się nie zrobi samo.

- No i WASZE KOMENTARZE i dyskusja dodaje skrzydeł...BO NAWET ŚWINKA POTRAFI WEJŚĆ NA DRZEWO GDY JEST CHWALONA!!!!

Bardzo Wam dziękuje za czas który tu spędzacie,dzięki temu jakoś moja maszyna szybciej szyje a dzieci lepiej śpią w południe :)
 no i nadszedł czas kiedy trzeba iść prasować :)



49 komentarzy:

  1. "i cieszę się właśnie tymi małymi szczęściami a to bardzo pomaga zachować radość na dłużej" i to mi się podoba :) No i fakt. ten post pokazuje że wystarczy chcieć :) Powodzenia i dzięki za motywacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam wszystkie szyjące bloggerki, które mają dzieci i dają rade pogodzić pasję tworzenia z wychowywaniem pociech i dbaniem o dom. Dla mnie to kosmos. Po prostu kosmos.
    Ale jak widać systematyczność i dobra organizacja potrafią zdziałać cuda :) Niech mnie ktoś tego nauczy... PLIS!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO naprawdę jest możliwe. Jak człowiek nie znajduje się w jakiejś sytuacji to ciężko mu się ustosunkować, ale jak już jest to nie ma wyjścia :) i chce się czy nie trzeba dać radę :) i zupełnie się zmienia nastawienie. I jak to się mówi nie tak diabeł straszny jak go malują.

      Usuń
    2. Sus Lola dała w pierwszej linijce chyba NAJLEPSZĄ receptę - skarb
      Pisanie na kartce i odhaczanie - to jest FANTASTYCZNA metoda (niezależnie od tego, czy dzieci są, czy nie)
      A z dziećmi, to mi się wydaję, że dodatkowo one dają motor... Bo wtedy nie ma, że Ci się nie chce, albo coś - po prostu wiesz, że masz to zrobić i robisz ;)

      Usuń
    3. Dokładnie, po prostu jak się czegoś z dziećmi nie zrobi to samo się nie zrobi...np: nieprzespane noce bo trzeba dziecko nosić, bo ma taki katar, że nie może się położyć, to nie mogę powiedzieć sobie nie chce mi się i odłożyć bombla, a taka walka przenosi się też na inne rzeczy..dodaje wiary, że wiele się może udać :)

      Usuń
    4. Dzięki, dzięki dziewczyny! Będę tak robić. Faktycznie jak mus to mus, nie ma obijania się, zapominania i leniuchowania. Bo potem to życie jakieś takie rozlazłe i byle jakie :) Calusy moje Mistrzynie!! :-*

      Usuń
  3. Niesamowita jesteś!

    Ja generalnie też potrafię robić kilka rzeczy na raz, ale ostatnio i telewizja i internet zeszły na boczny tor. Na szycie mam mniej czasu, ale powstało kolka rzeczy, ale nie mogę się zebrać, aby to obfocić i potem nieco w photoshopie obrobić...

    Jak gotuję, to jednocześnie zarabiam ciasto, potem jak garnki bulgocą, piekarnik bucha gorącem czyszczę kuchnię. Dodam, że mieszkam sam, gotuję codziennie sam dla siebie, żadne tam gotowce... ;)

    Ty Koziorożec jesteś? Bo sporo cech podobnych mamy (poza mężem i dziećmi i talentem szyciowym) ;-)

    Jeszcze chcę zapytać o ten kurs rysunku. Przed kursem rysowałaś jakoś sensownie czy kółko tylko cyrklem? Chciałbym się nauczyć rysowania postaci i nie wiem czy się zdecydować na taki kurs.

    Pozdrawiam Cię gorąco :-)
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie w kuchni mam to samo - jak to mój tata mówi a za nim ja- nie robimy pustych przebiegów :) Tu się sieka, tam się miesza i wrze :)

      Ano jestem jestem koziorożcem.Spryciarz z Ciebie. 18 stycznia świętuje, także to koniec koziorożca. A Ty?

      Jakoś sensownie rysowałam wcześniej, ale np był taki chłopak, który ponoć jak zaczynał to niemalże nie wiedział jak ołówek wygląda, a jak ja dołączałam do nich to mi szczena opadała z wrażenia jak widziałam jak rysuje.

      Usuń
    2. Dobijam do zacnej grupy koziorożców :]

      Usuń
    3. i ja Koziorożec jestem!! 12 stycznia... czyli też z początku roku :)

      Mam brata Koziorożca i też jest jak Bartas... żadnej pracy się nie boi, szyje-gotuje-skarpetki ceruje-krawaty wiąże-usuwa ciąże!

      Usuń
    4. hahhahaha..brat widzę wszechstronny :) no to w przyszłym styczniu wielkie świętowanie :)

      Usuń
  4. Podzielam Twoje zdanie, cieszenie się z małych rzeczy (jak w piosence). I jakoś wtedy dookoła robi się pogodnie, deszcz niestraszny itd...Fajna kobitka z Ciebie:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radosne nastawienie bardzo pomaga według mnie. A najgorsza rzeczywiście nie jestem :)

      Usuń
  5. Przeczytałam i mogę sie podpisac pod wszystkim co napisalaś :)
    Zazwyczaj robie dzien wczesniej listę co mam do zrobienia w pracy i w domu oraz liste zakupów / zeby nie tracic czasu w sklepie
    a robienie kilku rzeczy naraz tez opanowałam do perfekcji :))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo lista zakupów to świetna tez metoda, wogóle zaczynam od produktów które są najbliżej wejścia i idę kolejno tak jak leżą na półkach - nie trzeba wracać potem...ale problem jest jak poprzestawiają coś na półkach :)

      Usuń
  6. Grunt to dobra organizacja, ale... i tak podziwiam bezgranicznie, bo przy trójce dzieci to już trzeba mieć niezłe umiejętności logistyczne. I potwierdzam, że dobry mąż, to ważny czynnik sukcesu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak logistyka to podstawa :) Może pomogło mi trochę pisanie oprogramowania do logistyki :) hihihi

      Usuń
  7. ha, jakbym czytała o sobie :)
    też mam bardzo absorbująca dwulatke i szyję jedynie jak śpi w południe godzinkę lub dwie.
    jak się chce to zawsze jakis skrawek czasu gdzieś się wykombinuje, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I skrawek do skrawka i zawsze coś się wytworzy :)

      Usuń
    2. skrawek + skrawek = patchwork :D

      Usuń
  8. Ja też się cieszę, że poznałam Cię osobiście i że razem z Wiolą byłam gratisem do Maryś ;)
    Podziwiam Cię za organizację. Do tej pory myślałam, że jestem w miarę zorganizowana, ale przy Tobie wymiękam :)
    Pozdrawaim cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihihi gratisy są najlepsze :) któż nie lubi gratisów :)

      Usuń
    2. lubię być gratisem :D
      To tak jakbyś kupowała Maryś po to, żeby mnie dostać w gratisie :)))))
      Maryś :)*

      Usuń
    3. Padłam po raz drugi... chyba nie będę dalej czytać, bo się nie pozbieram :D

      Usuń
  9. "chce mi się!!! jak coś robię to nawet jak mi się nie chce to sobie wmawiam, że mi się chce"

    Powyższe zdanie mi się najbardziej podoba! Mi chyba tego brakuje, bo jak mi się nie chce, to sobie nie potrafię wmówić, że jest inaczej. Podziwiam Twoją organizację :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak bardzo potrzebowałam takiego posta! Bardzo, bardzo dziekuję. Właśnie niedawno zastanawiałam się kiedy masz czas na szycie, no i proszę - mam odpowiedź. Mój maluch ostatnio jest bardzo absorbujący- raczkuje, próbuje wstawać, wychodzą mu cztery zęby na raz. Nic nie mogę zaplanować. Nigdy nie wiem kiedy będzie spał, jak długo będzie spał i czy w ogóle będzie spał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój trzeci właśnie też jest na tym etapie..rzeczywiście z dziećmi tymi szczególnie mniejszymi to niby wszytko jest codziennie takie samo, ale właśnie nie wiadomo tak jak piszesz : "kiedy będzie spał, jak długo będzie spał i czy w ogóle będzie spał."

      Usuń
  11. No i brawo. Świetnie układasz sobie plan dnia, a to połowa sukcesu. Tak trzymaj wielkie brawa. Pozdrowionka i uściski dla dzieciaczków.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z dobrym planem można cuda zrobić:)ja też staram się planować bo tak idzie lepiej pracę zorganizować...ale podziwiam ,za radosne podejście do życia i na prawdę dobrą organizację przy dzieciakach:)pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Lola, chciałam Ci zrobić niespodziankę, nie mogłam się oprzeć widokowi (z mojej wyobraźni) tej BEZCENNEJ miny radosnego zaskoczenia, kiedy Ci przedstawiałam DZIEWCZYNY... No cały czas mam tę chwilę przed oczami... Twój zielony płaszcz spojrzenie Matiego, uśmiech, a potem ten przeszczęśliwy SZOK ♥ I Mati na moich kolanach... Każda chwila z tego dnia 14 kwietnia była mi prezentem... Cały czas je odwijam jak cukiereczki i smakuję wspomnienia, i czekam na więcej ;))) Odkryłam "SUPER BILET"
    A... Musiałam kupić buty - wyszło, że trampki, bo po zejściu z rynku na kamienną uliczkę okazało się, że moje nogi odmawiają posłuszeństwa, i mam do wyboru wracać na dworzec na bosaka, albo szybko te buty zmienić (hihihi)

    Te rady - są BEZCENNE - wiem, że z organizacją czasu jest coraz trudniej, ale te zapiski, plan w punktach - to jest rewelacyjne rozwiązanie. Wspaniałe!
    p.s. jaki ja mam dzień dziecka od niedzieli! Uśmiech to uśmiech... Aaaa - widziałam płaszczyk w gwiazdki NA ŻYWO, na Aneczce- tancereczce (dla której ten złoty medal był czymś tak oczywistym, to mnie zauroczyło) - BOSKI
    Podobnie jak małe butki, tak małe ubranka zawsze mnie fascynowały - przekładanie tego dziecięcego stylu na kobiecość ;)))
    Ja jestem taka "zaaferowana" emocjami, że piszę kompletnie nieskładnie, bo morze słów mi się od uczuć wylewa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no a ja Cię ściskam :)a super bilet rzeczywiście super :)

      Usuń
    2. Musiała kupić trampki, bo nie mogła za nami nadążyć :D

      Usuń
  14. Podziwiamy organizację w każdym calu!! I zazdościmy:) Wciąż się tego uczymy:/
    Zapisywanie listy rzeczywiście skutkuje:D
    I masz rację, odnajdywanie małych szczęść w każdym dniu, to wielkie szczęście ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Idealna Kobieta, wszystko zrobi, na wszystko znajdzie czas i jeszcze się pokremuje:) Jesteś genialna! Podziwiam i będę się uczyć od Mistrzyni!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ideału to jeszcze mam trochę :) ale pomimo wszystko nie jest najgorzej. ihihih

      Usuń
  16. Przeczytałam tego posta i muszę przyznać że dawno dawno dawno nie widziałam/czytałam tak energetycznej i zarazem pozytywnie nastawionej do życia osoby co Ty, nie to żeby tego nie widać było w innych postach ale ten jest kwintesencją...trzymaj tak dalej Lola WSPANIAŁA jesteś

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrnęłam do końca posta i do końca komentarzy, więc teraz moja kolej na wrzucenie kilku groszy. No i może teraz w końcu uda mi się na bieżąco śledzić blogi :)
    Odpowiem w podpunktach ;)

    1. masz cudowną rodzinę, może za bardzo Was nie znam, bo widziałam Was raz jedyny, ale za to w kompletnym KOMPLECIE i widać, że jesteście wszyscy cudowni!
    Dzieciaczki - cukiereczki

    2. Z prasowania "dresu" już dawno zrezygnowałam, bo w życiu nie wyrobiłabym się z niczym.

    3. Bardzo jestem ciekawa jak nauka rysunku wpływa pomocnie przy szyciu... tzn. rozumiem, że budowa ciała.. chyba, ale jeżeli jest co potłumaczyć tym, którzy tego rysunku nigdy nie mieli, to byłabym wdzięczna mogąc taką "opowiastkę" osoby doświadczonej w tym temacie przeczytać u Ciebie :)

    4. Z listą rzeczy do zrobienia najmaluczniejszych spadłaś mi z nieba... niby znowu oczywiste, ale jednak nigdy tego nie praktykowałam... może czas najwyższy zacząć, skoro bez listy jakoś kiepsko sobie radzę :)

    5. Zaczynam robić brzuszki ;P

    6. Mi filmików nie ma kto pomóc... w tej kwestii zawsze jestem zdana sama na siebie... zresztą i tak musi być PO MOJEMU zawsze, więc... biada tym, którzy by to chcieli zrobić za mnie :D

    7. Telewizji nie oglądam od kilkunastu nawet lat, ALE jak mam robotę typu "cerowanie skarpet", czy prasowanie, to włączam seriale przez internet i lecą takie maratony :D

    8. kurcze... z tym spaniem to gorzej... jak mam się zmobilizować, żeby wcześniej jak po północy się położyć?
    Wieczór jest taki MÓJ... wtedy nikt niczego ode mnie nie chce i jest cisza... więc tyle rzeczy mogę zrobić...

    9. ogólnie też mam sporo szczęścia w życiu... nie mogę narzekać :)
    Np moim małym szczęściem jest to, że założyłam bloga i sobię gadulę tutaj z Wami dzieląc się doświadczeniem lub jakimiś bzdurkami i jest tak FAJNIE :D

    10. a WEEKEND to był CZADOWY!!!
    mnie serce prawie wyrwało, kiedy zobaczyłam Twoją minę, jak Maryś mówiła, że jestem Bezdomna Wioletta... po prostu BEZCENNE :D
    Ściski Ci jeszcze wysyłam... jesteś niemożliwie wiecznie uśmiechnięta i taka... no kurcze jakby ZADZIORA taka :D
    Dziękuję za ten miły weekendowy czas :)*

    a na koniec... zaczynam wmawiać sobie, że mi się CHCE! - może i u mnie zadziała :D

    Buziaki :)** i uściski {{xoxo}}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W okienku ten komentarz nie wyglądał tak monstrualnie ^^

      Usuń
    2. Co do mojej miny podczas prezentacji, to mam nadzieje, że nie było widać, że mi cały mózg sparaliżowało :D
      Co do rysunku, to właśnie głównie obycie się z ciałem ludzkim i jak różnice wpływają na to, że ktoś ma krótsze ręce, inne nogi itd. Bo w sumie każdy inny. Np Wymiary od pasa w górę mamy takie same haha...a Ty mówisz że to ja chudziutka jestem..widzisz chudzinko :) każdy inaczej wygląda, a jak się golasów naoglądałam różnych i narysowałam to jakoś to do mnie doszło.
      I ja dziękuje też za to spotkanie, choć wogóle byłam nie przygotowana, o milion rzeczy chciałam się na takim spotkaniu zapytać, i opowiedzieć i wogóle a tu wyszło jak wyszło...ale lepiej być nie mogło :)

      Usuń
    3. aaaa no to ile dziś brzuszków zaliczyłaś ??:) hihiih

      Usuń
    4. następnym razem zaplanujemy wspólne spotkanie, to sobie listę pytań napiszemy :D
      co do brzuszków, to ja to pisałam w nocy, więc darowałam i zaczynam od dzisiaj... ten pierwszy raz dopiero nadejdzie więc ;)

      Usuń
  18. Przeczytałam ten post drugi raz i pewnie będę do tego wracać. Trochę mnie zdołował, bo choć bardzo bym chciała to czuję, że taka organizacja jest dla mnie abstrakcją;( I nigdy Ci nie dorównam choćby w połowie. Ale spróbuję podciągnąć się w szyciu. Za mało i za rzadko to robię.

    OdpowiedzUsuń
  19. jestem pod wrażeniem, ja mam jedno dziecko (ale właśnie wstające) i ledwo przy nim zdążam z obiadem i zakupami, kiedy ostatnio coś czytałam to nawet nie pamiętam, a szycie idzie mi jak krew z nosa (od trzech!) tygodni męczę jedna prostą sukienkę. Może trochę dlatego, ze dopiero zaczynam przygodę z szyciem, ale jejku jejku, podziwiam i zazdroszczę organizacji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba sobie wydrukuję ten post i powieszę nad łóżkiem :) Co prawda, odkąd mam córeczkę, jestem sto razy lepiej zorganizowana niż wcześniej, ale... jak trafiłam pierwszy raz na Twojego bloga i zobaczyłam, jak często piszesz i jak dużo szyjesz, to myślałam, że jesteś singlem z własną pracownią... nadal nie wierzę w te dzieci, to ściema jakaś :P

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.