Dla Paulinki cz2.



  czwartek, kwietnia 26, 2012    Etykiety:,, 
Wczoraj sukienka zademonstrowana, a wieczorem jeszcze się doszyły guziki do płaszczyka i dla Pauli jeszcze trafi okrycie wierzchnie, wszak robi się ciepło ale poranki jeszcze chłodne a jak by dziecko chciało zagadać do Pana który namiętnie śpi na ławce obok placu zabaw na który chadzam to by zmarzło i wtedy sytuacja może nie być przyjemna. Płaszczyk jest czerwony, ma guziki ( tu pracuję nad długością postu :) ), 5 guzików, jeden, dwa, trzy , cztery, pięć , ma 16 kwiatków na przedzie....... :) Taśma z kwiatkami niby fajna i wogóle ale te środeczki namiętnie odpadają więc brutalnie je przeszyłam i nie do końca jest pięknie ale w piaskownicy raczej dzieci nie będą wytykać placami Pauli że ma na maszynie przyszyte kwiatki. Karolino!! w związku z dobrem  i bezpieczeństwem twej Pierworodnej przyjmuje reklamację  w tej kwestii.

Generalnie jest czerwony a ja kocham czerwony namiętnie i bezgranicznie..choć kiedyś nie lubiłam ...ale cebuli też nie lubiłam , a tu taka niespodzianka - jadam jak jabłka. I koperku też nie lubiłam...ale po kilku pobytach w szpitalu w związku z okołociążowymi zdarzeniami nie miałam wyjścia i musiałam go zacząć tolerować...z kminkiem nie dałam rady ... a wpadlibyście na to że można zupę kminkową zrobić..podejrzewam, że był to ugotowany kminek tylko..ale kuchnie szpitalne to nie kuchnie w 5* hotelu więc nie narzekam....wogóle jestem pełna podziwu, że cokolwiek można zjeść w szpitalu przy takim finansowaniu.
Wracając do płaszczyka...Wojtek nie chciał pozować...nie zbiłam go za to bo jestem pełna tolerancji :) więc wersja napodłogowej i liczę znów na współpracę Pauli :)










25 komentarzy:

  1. Piękny czerwony kolor płaszczyka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło matko i podszewka jest! O_O Fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, bez podszewki!! :P mała dama musi mieć :)

      Usuń
  3. No masz, znów o jedzeniu! :))) Ja Cię normalnie - nie wiem jeszcze "CO", wiem, że oba poprzednie przepisy mi chodzą po głowie i zobaczysz, zobaczysz - wyściskam ;)
    A... Kminek, ja też niby "nie", ale kiedyś zostałam poczęstowana (przez mistrza kulinarnych eksperymentów, który potrafił smażonego kurczaka razem z morelami utopić w galaretce owocowej na półmisku i podawać na ZIMNO!!! Pyszności), tak więc Ów mistrz dał mi gratin soczyście kminkiem posypane, i nie skończyło się na JEDNEJ porcji, bo ze mnie łasuch jest ;)))

    A płaszczyk, no co ja mam powiedzieć, że pieję? Że czytaj jak niżej - nic się nie zmieniło - chcę taki :))) hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kminku nikt by nie przemycił :) raz pani w piekarni próbowała i zamiast bułki cebulowej dała mi kminkową a ja niczego nieświadoma ugryzłam....niestety działo się to na przystanku tramwajowym ..no i wyszłam na jakąś menelkę bo niestety nie przyjęłam tej bułeczki zbyt dobrze.

      Usuń
    2. W Wielkopolsce jest ser smażony z kminkiem. Pyyyysznyyyy!!!!

      Usuń
    3. Kminek to może być smażony w piekle jak dla mnie :)

      Usuń
    4. W Wielkopolsce to się w ogóle po wielkopolsku jada ;)))
      Suto!!! Fanta - no i znów się polewam, rozlałaś mnie bąbelkami śmiechu!!!

      Usuń
    5. Też wyczuję kminek wszędzie, ALE o dziwo jako dziecko go lubiłam... w tej chwili nie toleruję :[

      Usuń
  4. Ależ on piękny no po prostu cudownyyyyyy

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny Czerwony Kapturek będzie :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kminkowa zupa? o masakra, to ja myślałam, ze dyniowa jest tą, której jedynie nie ruszę (no i śledziowa ale to a propo śledzi) a tu się okazuje, że jest cudo z kminku...fuj. Płaszczyk uroczy, śliczny, przepiękny jest. Czerwony Kapturek też mi się skojarzył ale lepiej nie bo dalej w bajce jest wilk- no chyba że taki przyjazny, domowy:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo a ja dyniową uwielbiam :) a w tej wersji czerwonego toby wilk został zjedzony :)

      Usuń
  7. A ja to obiecuję (straszę), że się na nauki szycia takich cudeniek przyplątam do Ciebie, bo jestem pełna podziwu :D
    Kminku nie cierpię, ble, na samą myśl mną telepie... aczkolwiek w wersji zmielonej na drobno jestem wstanie wchłonąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy w sumie blisko więc zapraszam :)

      Usuń
    2. Zmieloną wersję kminku przygarniam do organizmu.

      Usuń
  8. Wow rewelacja:)prześliczne te ubranka dla dzieciaków:)aż żałuję,że nie mam komu takich "cudów"szyć...

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny płaszczyk, dopracowany i po prostu doskonały. Uwielbiam zupę kminkową:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja Cię!! a ja robisz taką zupę??

      Usuń
  10. Już nie moge sie doczekać kiedy wystroje moją księżniczke w te cudeńka!!!

    Cały kminek dla mnie też jest blee ale zmielony przetrawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko i córko.. To jest w pełni profesjonalny płaszczyk, z podszewką i z wszystkimi szykanami! Zachwyt mnie zatchnął i tak zostałam..:) Wygląda przepięknie, kwiatuszki są wdzięczne bardzo. Co ta Paulinka musiała jeszcze stłuc w domu (poza Wojtusiem;), że tak elegancko będzie ubrana, by wrażenie robić?:))

    Co do szpitalnego jedzenia, to mnie już nic nie zdziwi. Wieki całe temu, gdy z Młodą sobie leżałyśmy na oddziale, pierwsze dni ze sobą spędzając - przyniesiono nam zupę OGÓRKOWĄ - nam - matkom karmiącym noworodki! A gdy zapytałam, czy coś im się nie pomyliło - panie zdziwione poinformowały mnie, że przecież to jest menu dla osób z problemami gastrycznymi, czyli lekka, dobrze tolerowana dieta. I czemu ja się czepiam..?;) No to już się nie czepiałam..

    A kminek - tak, tak i jeszcze raz tak:) Jednym z moich ukochanych dań letnich, jest kalafior po indyjsku, z kminkiem między innymi w dużych ilościach:)
    Ale nie wrzucę żadnego zdjęcia na bloga, nawet jeśli akurat aparat będzie pod ręką w trakcie gotowania - bo potrawa ma smak, za to wyglądu nie ma niestety w ogóle..;)
    Idę coś zjeść, po nocy! Do czego to dochodzi..:)

    OdpowiedzUsuń
  12. fantasyczny, 100% profesjonalizmu, świetny krój
    no, ach i och

    OdpowiedzUsuń
  13. Podszewka, kwiatki, czerwień - ja poproszę taki w dużym formacie :))) Śliczny jest i na dodatek dopieszczony w każdym detalu.

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.