Ciepła czapa nie jest zła.



  czwartek, lutego 14, 2013    Etykiety:,,,,, 
Dziś miał być post trochę inny. Też z serii 7 rzeczy , których o mnie nie wiecie...ale postanowiłam, że jednak nie będę dziś hulać w tramwaju i robić zdjęć , że spędzę ten dzień z tymi, których kocham całkiem mocarnie. :) A o tej miłości tramwajowej będzie kiedy indziej.
A że dopiero jedną rzecz z tej serii o sobie rzekłam , to teraz będzie druga sprawa.
A ta sprawa dotyczy naparstka.
Prawda jest taka, że pierwszy raz w życiu używałam dziś naparstka.
Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Ale dziś przy robieniu motylka i pszczółki i jakieś obrzydliwej igły - tego końca z oczkiem, tak zraniłam sobie palca, że inaczej się nie dało. I stwierdzam, że to jest strasznie fajne narzędzie. Niech żyje naparstek :)
A robiłam to przy robieniu dwóch kompletów - czapka i goliko-szlik.  Kapelusiki są dwustronne. Można wywijać jak się chce i ubierać tak jak się ma akurat ochotę.Jedna czapa jest z pszczółką , druga z motylkiem.














18 komentarzy:

  1. A ja jednak nie mogę się przekonać do naparstka, próbowała i jakoś średnio mi z nim idzie, w wyjątkowych sytuacjach z niego korzystam :)A kapelusik śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie naparstek spada z palca i więcej się namęczę żeby nie spadł niż z niego pożytku. Strasznie fajna na pszczółeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Slodziasta czapa a pszczolka i motylek super! Wiosny chceeee :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ładny ten kapelusz :-) szyłaś "na oko" czy ma jakiś szablon?

    co do naparstka to mnie on raczej spada palca, ale za to zdarzało mi się szyć z użyciem kombinerek :-)


    P.S. czy ktoś wie, kiedy można się spodziewać burdy dziecięcej w tym roku?

    Mama_Ali

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodkie to owadowe dodatki:] a naparstka kiedyś próbowała i bez podpowiedzi nawet nei wiedziałam na który palec założyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka śliczna:) I kolorki super:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pszczółka Maja jest the best!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet takie prymitywne narzędzia jak naparstek nieraz bywają niezwykle użyteczne:D słodko:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciepłą czapę docenia się w wieku późniejszym ale taki kapelusik to miałam gdy byłam duuużo młodsza i naprawdę go uwielbiałam. Wyjątkowo wdzieczny fason :) Oj przyznam sie że naparstka unikam jak ognia i używam tylko gdy mam pokaleczone paluchy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też powinnam wczoraj użyć naparstka, ale tego nie zrobiłam i mam teraz palec dziurawy ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Uroczy kapelutek. :) Widzę, że wywiązała się dyskusja na temat naparstka. Ja jeszcze nie mam takiego gadżetu, ale myślę, że bardzo mi się przyda. O ile nie będzie spadał z palca... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam za szycie z naparstkiem - ja nie umiem, czuję się jak niepełnosprawna z naparstkiem na palcu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczny kapelusik...muszę mojej corze też chyba sprawić podobny:)Naparstka nie używam,kiedyś nawet miałam,ale gdzieś zapodziałam,a paluszki bolą:(Może jednak zacznę używać.Dodatki śliczne:)Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Słodka ta czapeczka!!! Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, kiedyś mi taki kapelutek mama uszyła :) super słodki był, taki jak Twój!

    OdpowiedzUsuń
  16. Może sie to wyda śmieszne,ale podziwiam osoby,które potrafią szyć z naparstkiem na palcu.Próbowałam,ale mnie to wkurza.Tak samo jak rękawiczki (np.do prac w ogródku),nie zakładam.Wiem,wiem...dłonie są zniszczone,ale nie lubię,przeszkadza mi to tylko.Tak więc podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.