Sukienka po adopcji



  sobota, września 08, 2012    Etykiety:, 




Pewnego dnia miałam przecudowna wizytę. Taka jedna Pani bliska memu sercu, której 5 lat nie widziałam!! a przyjaciółką zwałam. Jakoś tak czasem wychodzi. Warszawa i Kraków niby blisko...ale daleko. Dzieci się rodziły głownie mi jak królikom, jej Piękna Zofia rośnie. I jakoś tak zeszło.
A jak się spotkałyśmy pogrzebałyśmy w szafach też i sukienka owa poszła w świat. Uwielbiam ją , ten materiał jest boski :)..ale straciłam nadzieję, że się jeszcze w nią zmieszczę....Boże jaka ja chuda byłam!! a to tylko 5 lat temu było, ...nic to,....  może się zmobilizuje żeby nie rozdać wszystkiego :)

Model 133 z Burdy 7/2004
Szyty też tu.


19 komentarzy:

  1. piękna :D nadziei nie ma co tracić :D tylko trzeba walczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje, co prawda to prawda :)

      Usuń
  2. Skąd ja to znam.. też zaczynam ubrania rozdawać bo nadzieja już uleciała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zawsze można zaznaczyć że jak się zmniejszymy to trzeba oddać :)

      Usuń
  3. oj Lola, Lola.. no wielorybkiem nie jesteś ;P
    Całkiem zgrabna i przystojna kobitka z Ciebie :D

    Po co żałować jakichś tam zamierzchłych czasów... co rusz to nowy numer Burdy jest, więc z miesiąca na miesiąc i tak Ci szafa pęcznieje w masakrycznym tempie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezdomna Wiola ma rację. Ile to razy przekładamy w szafie te "przydasie", bo a nuż widelec, jakimś cudownym sposobem, za tydzień na pewno się w nie zmieścimy. I tak po czterech latach mamy pięć par spodni o dwa numery za małe, za to ani jednej w odpowiednim rozmiarze. A sru to wszystko do PCK i do maszyny. Nie po to Bozia dała talent, żeby się zastanawiać nad za małą, choć być może ulubiona kiecką. Amen

      Usuń
    2. hihi no Wioletto Ty to taka cudna jesteś :) hihi tak tu mi słodzisz :*
      Ale dokładnie tak moje drogie, póki widzimy stopy swoje to jest dobrze :)

      Usuń
  4. Moja droga Lolu, wciąz nazywana pokątnie gdzieś Jolą - Joanno Miła, ja też przestałam wierzyć, że dorosnę (zmaleję) i mam dwa worki tych, co wierzyłam, że jakoś to bedzie hahaha
    Co nie znaczy, że do chodzenia pusta szafa, o nie, nie...
    Tu jestem zaprzeczeniem, że szefc chodzi w dziurawych butach i niestety ubrac się mam w co, ale tez i przeprowadzać mam co i muszę to zmienić hahaha
    Buziaki i zazdroszczę spotkania z Tobą ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda że nie wiadomo że ma się tyle rzeczy w domu, póki nie trzeba tego przenosić?? :)

      Usuń
  5. Nie przejmuj się, ja nie rodziłam i 8kg przytyłam, to nie ciąże tylko śniadania, obiadki, kolacje, późne kolacje, bardzo późne kolacje z ukochanym, a jak miłość szczęśliwa to apetyt jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no tak to z tą miłością hihi

      Usuń
  6. Sukienka aliczna ale nie ta to inna,więc nie martw się tak na zapas :* Ja włąsnie walczę z kilogramami i oprócz bloga o szyciu prowadzę tez drugiego o diecie (pomaga bo powoli zaczynam zrzucać zbędne kilograny). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, oby tak dalej :) znaczy oczywiście w granicach rozsądku :)

      Usuń
  7. Nie żałuj:) Rozdaj wszystkie, które nie pasują, bo czego oczy nie widzą.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Materiał jest śliczny :-))A ja tak powyrzucałam i pooddawałam stare ,albo nie pasujące ciuchy ,że teraz mam w szafie pustkę. Ale za to jest pretekst ,aby sobie coś uszyć :-))Choć ostatnio jak policzyłam ,to dla siebie uszyłam tylko 5 rzeczy..^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co niepotrzebnie wypełniać szafy...ach no czasem tak jest że sobie na końcu :(

      Usuń
  9. Piękna, nie dziwię się, że tak ją uwielbiałaś :) Jeżeli masz w szafie więcej takich cudów to polecałabym wrócić do poprzedniego rozmiaru :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to miód cud i malina :) Bardzo za nie dziękuje.